» Wtorkowy deser: część PIERWSZA

dodał: Wojciech Misiak dnia: 2013-09-25 17:11:21 komentarzy: 4

Dziś rozpoczynam nową przygodę na Tottenham24.pl. Mianowicie mam zamiar dość regularnie pisać felietony na temat tego, co dzieje się w Premier League. Cały cykl będzie nosił nazwę "Wtorkowa kolacja". Nie mam zamiaru omawiać jedynie sytuacji Tottenhamu, dlatego teksty będą o całej lidze. Mam nadzieję, że będziecie je regularnie czytać. Jak sama nazwa wskazuje, teksty pojawiać będa się w każdy wtorek.

Kiedy sir Alex Ferguson ogląda grę Manchesteru United na początku sezonu 13/14 zapewne poważnie zastanawia się nad tym, czy czasami nie za wcześnie pożegnał się z funkcją menadżera Czerwonych Diabłów. Podejrzewam, że nawet częste wizyty u trychologa nie zaprzestają coraz szybszego wypadania włosów z jego jakże bujnej, jak na swój wiek, czupryny. Takiego United jak żyję nie widziałem. Tak słabego, oczywiście. I nie piszę tego przy włączonej tabeli Premier League, tu nie chodzi o to. Za nami dopiero pięć kolejek, więc obecne zestawienie zmieni się jakieś trzysta pięćdziesiąt cztery razy.

David Moyes zapomniał chyba, że jest trenerem mistrza Anglii, a nie Evertonu, a od mistrza wymaga się, aby poniżej pewnego poziomu nie schodził. Rozmawiałem kilka tygodni temu z kumplem i powiedziałem mu, że Guardiola i Moyes wytrzymają w swoich klubach maksymalnie dwa sezony. Potem Moyes pójdzie drogą Marka Hughes’a który zaczynał od kąpieli w milionach szejków Manchesteru City, a skończył na budowaniu Stoke ze starych dziadków (pomijając fakt, że ci dziadkowie przeżywają na początku sezonu drugą młodość). Tak samo będzie z Pepem, podąży drogą Franka Rijkarda. Kto to taki? (To dla młodszych fanów) A no grał kiedyś taki Holender w Barcelonie, kilka lat temu także ją trenował, wygrał nawet Ligę Mistrzów, ale od tego czasu głos o nim zaginął.

Śmieszne też jest to, że w ogniu krytyki znajduje się Jose Mourinho. Przed powrotem do Premier League The Happy One wszyscy piali z zachwytu, że powraca człowiek, który wniesie coś oryginalnego, coś, czego pod jego nieobecność wyraźnie brakowało. Wrócił trener, który w mniemaniu wielu jest najlepszym fachowcem na świecie, jego drużyna zajmuje miejsce czwarte i kiedy do rozegrania mamy jeszcze trzydzieści trzy mecze, dziennikarze i kibice dramatyzują nad tą Chelsea, jakby drużyna była co najwyżej w środku tabeli. Do tego nikt nie zrzuca winy na piłkarzy, całą krytykę wsysa w siebie Mourinho. Nie przepadam za Chelsea, nie przepadam za Jose, ale taka sytuacja, jak już napisałem, jest zabawna.

Skoro już jesteśmy przy Mourinho… Juan Mata? Skądś już to znamy. A skąd? Ricardo Kaka, Real Madryt, Jose Mourinho. Portugalczyk nie stawiał na Brazylijczyka. Dlaczego? Z tych samych powodów, dla których, według niego, Juan Mata nie ma miejsca w drużynie, czyli słaba gra w destrukcji. Kaka nie poddawał się i walczył, grał coraz lepiej w obronie, jednak miejsca w składzie znaleźć wciąż nie mógł. Czy Mata wyciągnie jakieś wnioski z historii dziś piłkarza AC Milan? Juan, wrzucaj rzeczy do worka, kijek na ramię i spieprzaj od gościa, bo on jak się na kogoś zaweźmie, to nie masz czego już tam szukać.

I koniec sielanki Liverpoolu… Trzy kolejki na fotelu lidera to i tak za wiele, przynajmniej według mojej opinii. Mimo całej sympatii, jaką darzę ten zespół, kadra Liverpoolu nadaje się jedynie do zdobywania punktów w Fantasy Premier League, gdzie ławka rezerwowy nie ma znaczenia. Z czasem przyjdą urazy, nadejdą gorsze chwile poszczególnych piłkarzy, a wtedy co?

Optymizmem z kolei wciąż wieje na White Hart Lane i Emirates. Tyle że w tych wypadkach oba kluby z północnej części Londynu dysponują kadrą sporo lepszą od tej z Anfield. Andre Villas-Boas z Cardiff nie mógł skorzystać z usług Chadliego, Rose’a, Capoue, Lennona, Kaboula i Defeoe, a mimo to piłkarze Cardiff na pamięć nauczyli się każdego centymetra murawy boiska po stronie, której bronili w drugiej połowie meczu. Arsenal z kolei ma Ozila, który jest dla Kanonierów jak Alessandro Della Valle dla reprezentacji San Marino – robi różnicę

Pozytywne niespodzianki początku sezonu? Tak, są. Myślę że Southampton i Everton pokazują się z dobrej strony. Święci są jak Mario Balotelli – nigdy nie wiesz, czego się po nich spodziewać, bo mogą zagrać mecz na najwyższym poziomie, by w następnym starciu pokazać tyle procent swoich możliwości, ile Korwin-Mikke dostaje procent głosów w każdych wyborach prezydenckich od 95. roku. Po pięciu meczach jednak to pierwsza wersja drużyny dominuje.

Szczerze mówiąc nie spodziewałem się wiele po Evertonie. Dziwiłem się, dlaczego klub zatrudnił menadżera, który zanotował w poprzednim sezonie spadek z Premier League będąc głównodowodzącym na ławce Wigan Athletic. Chyba że włodarze Evertonu mierzą w wygranie Pucharu Ligi. Jeśli tak, zatrudnienie Roberto Martineza jest jak najbardziej słuszne.

Szybko skończyła się historia Paolo Di Canio z Sunderlandem, a szkoda. Włoch miał dobre początki w drużynie Czarnych Kotów, ale początek sezonu 13/14 zamazał wrażenia z końcówki poprzednich rozgrywek. Szczerze mówiąc, będzie mi brakowało czarnych okularów Di Canio, a także jego charyzmatycznego podejścia.

Na podsumowanie napiszę to, czego wszyscy się spodziewacie. Przed nami niesamowicie ciekawa kampania Premier League. Nie chcę złorzeczyć kibicom United, ale wydaje mi się, że na mecie sezonu sir Alex może nie mieć na swojej głowie żadnego włosa. Może za wcześnie o tym mówię i być może sytuacja do takich komentarzy mi sprzyja, ale United bez typowego ofensywnego pomocnika, nie mówię tutaj o Rooney’u, który jest NAPASTNIKIEM, a o kimś pokroju wcześniej wspomnianych Ozila, Maty, czyli kogoś, kto nada grze Czerwonych Diabłów kreatywności, nie będzie w stanie rywalizować z pozostałymi ekipami, walczącymi o majstra.

Kto zostanie mistrzem? Jako że w Premier League dopinguję Tottenham, stawiam na Arsenal Londyn.


Ten tekst został zgłoszony do konkursu na czasfutbolu.pl. Proszę w związku z tym o kliknięcie LUBIĘ TO pod tekstem na czasfutbolu.pl. Ewentualną nagrodę przeznaczę w dużej mierze na kolejny konkurs Tottenham24.pl

Czytaj więcej: http://www.czasfutbolu.pl/lysy-sir-alex-mata-jak-kaka-liverpool-mistrzem-fantasy-premier-league/#ixzz2fuwMtXsf
Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: Radzio Wysłano: 26 września 2013; 09:23

Świetny artykuł! Graty Wojtek :) !

!">odpowiedz
Autor: malko2311 Wysłano: 26 września 2013; 01:03

"Juan, wrzucaj rzeczy do worka, kijek na ramię i spieprzaj od gościa, bo on jak się na kogoś zaweźmie, to nie masz czego już tam szukać" haha udało Ci sie:D

felieton na miare felietonów Tomasza Olbratowskiego w Rmf rewelacja:D gratuluje!



felieton na miare felietonów Tomasza Olbratowskiego w Rmf rewelacja:D gratuluje!">odpowiedz
Autor: KyleWalker Wysłano: 25 września 2013; 20:43

O korwinie mikke było dobre albo czarnych okularach Di Canio :D Czekam na kolejne dobra robota.

Czekam na kolejne dobra robota.">odpowiedz
Autor: Wojciech Misiak Wysłano: 25 września 2013; 20:31

Podoba się? Bo nie wiem czy pisać coś takiego :)

">odpowiedz
Sonda serwisowa

Graczem meczu z West Hamem był:







pokaż wyniki
Zawodnik meczu
TOTTENHAM 1:0 CARDIFF
Toby Alderweireld

Liczba głosów: 42%
Gole: 0
Asysty: 0
stat4u
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: AlexisSanders
Strona istnieje od: 2076 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 49
Newsów: 5922
Lista online:

Partnerzy
serwisu
  • Tottenham3
  • Tottenham3
  • best gol

Fatal error: Cannot use [] for reading in /home/tottenha/public_html/95afa876a3ed293bab71e1a1a81136db/SeoPilotClient.php(394) : runtime-created function on line 18