» Subiektywnie o derbach

dodał: NoName88 dnia: 2014-09-29 17:28:47 komentarzy: 1

Derby, derby i po derbach - chciałoby się napisać. Taki mecz śledzi się ze szczególną uwagą. Wynik znamy i chyba każdy przyzna, że kibice obu drużyn mogą odczuwać niedosyt. Przed meczem zastanawiałem się czy wziąłbym remis w ciemno. Nie umiałem sam sobie udzielić odpowiedzi. Co więcej, tej odpowiedzi nie umiem sobie udzielić nawet teraz, gdy znam już wynik. Czy remis to dobry rezultat? I tak, i nie.

Biorąc pod uwagę przebieg gry, posiadanie piłki, to bez wahania można przyznać, że Arsenalowi należała się wygrana. Tyle, że od paru lat wiadomo, iż posiadanie piłki to jedno, a wygrywanie spotkań to drugie. Ile to już razy Spurs mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki (choćby ostatni mecz ligowy u siebie z WBA), a spotkanie kończyło się porażką lub remisem. Subiektywnie muszę przyznać, że 1:1 to wynik sprawiedliwy, nad którym nie powinniśmy rozpaczać. To, że procent utrzymania piłki przy sobie w przypadku naszej drużyny był na poziomie około 30% to nie jest dla mnie problem. Nie jest, ponieważ zespół doskonale realizował założenia taktyczne. To co "kazał" grać Pochettino było dla mnie majstersztykiem. Wykazał się nie lada odwagą, że przyjął taką taktykę. Znał stan posiadania (a w niektórych przypadkach jego brak) i wiedział, że na otwartą wojnę z "the Gunners" nie ma armat. Przyjął taką wizję gry jaką przyjmują wielokrotnie drużyny potencjalnie dużo słabsze od rywala. Ten scenariusz się sprawdził. Po części dzięki szczęsciu, po części ze znakomitej postawy niektórych graczy. Taki sposób gry powodował u naszych przeciwników sporą frustrację, którzy nie umieli sobie poradzić z nasza obroną.

Przy takim meczu nie da się nie napisać paru zdań o poszczególnych graczach. Linia obrony zagrała bardzo dobrze. Lloris na linii to klasa światowa, którą tym meczem tylko udowodnił. Nawet słabszej gry nogą raczej nie zauważyłem, a parokrotnie nerwówkę to u mnie powodowało. Boki obrony też bez większych zarzutów. Rose dawał z siebie wszystko, widać było ogromną determinację w jego grze. Bałem się niesamowicie o występ Naughtona. Tu dostrzegam błędy taktyczne w grze Arsenalu, bo więcej ich akcji (szczególnie w pierwszej połowie) sunęło po stronie na której bronił Danny a nie Kyle. Dzięki temu Naughton nie miał tylu okazji do popełniania błędów jak to zwykle bywa. Oczywiście nic specjalnego nie pokazał, ale w przypadku tego grajka niepopełnianie niewymuszonych błędów to już jest coś. Duże zaangażowanie w grę obronną Rose'a spowodowało, że mniej go było widać w grze do przodu. Ale chyba też takie były taktyczne założenia co akurat w przypadku takiego rywala się sprawdziło. Środek obrony to fenomenalna postawa Kaboula. Rozegrał mecz życia. Pokazał niesamowitą wolę walki, dyrygował drużyną jak przystało na kapitana. Swoim występem przyćmił Vertonghena, który nie zagrał źle, ale przy Francuzie było go jakby mniej. W drugiej linii bardzo dobra gra Capoue. Taką pozycję się ciężko ocenia, ale z rozbijania ataków rywali Etienne wywiązywał się bez zarzutu. Skąd się w składzie wziął Ryan Mason to dla mnie tajemnica. W jednym z komentarzy jeden z użytkowników na tej stronie napisał, że nie wiemy jak się spisywał na treningach. Zgodzę się z tym - nie wiemy. Tyle, że gdyby spisywał się naprawdę dobrze, wyróżniał na tle innych graczy, to zagrałby z Partizanem czy chociaż w pierwszym składzie z Nottingham. Gdyby nie strzelona bramka w Pucharze Ligi, to pewnie jego występ przeszedłby wówczas bez większego echa i w sobotę nie oglądalibyśmy go nawet na ławce. Jak na ligowy debiut zagrał przyzwoicie. Pozytywnie w ofensywie, bez większych zarzutów, choć parę razy "przebicia" piłki miał trochę szczęśliwe. Natomiast wydawał mi się mocno zagubiony (szczególnie na początku meczu) w obronie i w tym aspekcie pożytek z niego był niewielki. Nie pograł sobie Lamela co szczególnie mnie nie dziwi. On musi mieć piłkę, albo przy sobie, albo w pobliżu. Kiedy już ją ma to potrafi podać tak jak do Chadliego. Przy takim ustawieniu jak w sobotę nie bardzo mógł rozwinąć skrzydła. Wielki minus to jego dryblingi. Czasem zachowuje się jak jeździec bez głowy. I o ile umiejętności do gry "jeden na jeden" ma w naszej drużynie jak nikt inny to akurat w sobotę się zapominał. Grę obronną też musi poprawić, bo momentami gubi ustawienie. Niemniej determinacji i agresji w grze obronnej uczyć się od niego mogą Eriksen czy Adebayor.

Nad Eriksenem trzeba zatanowić się nieco dłużej. To cień zawodnika z drugiej połowy ubiegłego sezonu. Zagubiony, nie umie sobie znaleźć miejsca na boisku. Kompletnie nie kreuje naszej gry ofensywnej czego sobotnie starcie było tylko potwierdzeniem. Niemniej to dzięki jego pressingowi zdobyliśmy bramkę. O Adebayorze to mogę napisać tylko jedno - powinien wyjechać na Puchar Afryki już teraz. Powtarzam to od dawien dawna, że ten zawodnik kompletnie do nas nie pasuje. Nie dlatego, ze nie ma umiejętności. On nie ma charakteru. Jedyny, prawdziwy dobry okres gry miał w czasach jego wypożyczenia z City. Nigdy potem nie grał tak jak wtedy (nawet w ubiegłym sezonie gdy strzelił parę bramek). Byłem przekonany, że przynajmniej z Arsenalem da z siebie 110% swoich możliwości. Jeśli dał to tylko pokazuje, że jego możliwości są na poziomie bliskim zera. Jego gra, sposób poruszania irytuje do bólu. Wiadomym jest, że on nie stanie się Diego Costą. Ale mógłby z Brazylijczyko-Hiszpana brać przykład z zaangażowania. Adebayor nie angażuje się w grę obronną, pressingu na obrońcach i bramkarzu nie ma niemal w ogóle. Kane czy Soldado nie mają takich umiejętności jak on, ale serca włożyliby nieporównywalnie więcej niż Togijczyk. I mam nadzieję, że w końcu dostrzeże to nasz trener. Na koniec zostawiłem sobie Chadliego. Zaskoczyło mnie trochę jego ustawienie. Ustawiony był niemal jak drugi napastnik, mało się angażował w grę obronną. Ale co miał pokazać w ataku to pokazał. Strzelił bramkę, przy jednej sytuacji również było blisko. Występ pozytywny. Może warto byłoby spróbować pograć Chadlim w ...ataku. Gorzej niż jest nie będzie. Belg się umie ustawić, dobrze wykańcza, nieźle gra głową. Tym samym zrobiłby miejsce na boisku jednemu szybkiemu skrzydłowemu czego mi bardzo brakuje. O grze rezerwowych niewiele można napisać. Lennon za bardzo sobie nie pograł bo odkąd wszedł drużyna się broniła. Dier za to się dobrze wkomponował wchodząc w tak trudnym momencie meczu (choć osobiście myślałem, że wejdzie na środek a pozycje LO zajmie Vertonghen) i nie popełnił błędów. O grze Bentaleba niewiele mogę napisać.

Tyle ode mnie, mojego subiektywnego spojrzenia na wczorajsze spotkanie. Oby po kolejnych spotkaniach z mocnymi rywalami odczucia pomeczowe były nie gorsze niż wczoraj.

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: Komornik Wysłano: 2 października 2014; 13:09

Też mam niedosyt a z drugiej strony rozumiem też że jest to niezły wynik. Statystyki, posiadanie, szanse, bla, bla, bla... ale najbardziej boli mnie ten manekin z Argentyny. Co on odjebał w tym meczu to już nawet przy oglądaniu Adebayora jest mniejszy ból głowy. Całe jego szczęście że asystował przy bramce mesjasza bo tak to... zresztą ja zaczynam wątpić w to że on zacznie grac na miarę tych 30 baniek. Normalnie na niego patrzę i zaczynam płakać. Napastnika z prawdziwego zdarzenia to ten klub nie ma Adebayor w 11/12 17 bramek, 9/10 Defoe 18 bramek a im dalej tym rzadziej niż ktoś 15 bramek przekroczy. Bale to nie biorę pod uwagę bo to nawet napastnik nie jest. Ciężko o cokolwiek grać jak jest się takim impotentem strzeleckim jako klub. Jak napastnik nie strzela to ktoś inny musi wpierdolić litości...

odpowiedz
Sonda serwisowa

Brak sondy do wyświetlenia

Zawodnik meczu
Tottenham 4:0 Everton
Son Heung-Min

Gole: 1
Asysty: 1
Liczba głosów: 68%
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: makaf137664
Strona istnieje od: 1796 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 67
Newsów: 5681
Lista online:

Partnerzy
serwisu
  • http://www.iss-sport.pl/shop,team,76
  • Tottenham3
  • Tottenham3
  • best gol
  • Bonusy Bukmacherskie
Wyjazdy-na-mecze