» Pechowa porażka z Liverpoolem
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Tottenham przegrał z Liverpoolem 2:3 w meczu 29 kolejki angielskiej Premier League. Bramki dla gospodarzy strzelali: Suarez, Downing i Gerrard (k.). Dla Kogutów trafiał Jan Vertonghen.
Mecz zaczął się od zdecydowanych ataków Liverpoolu, który już na początku meczu mógł objąć prowadzenie, ale na szczęście w 3 minucie Downing nie przyjął minimalnie za mocnej prostopadłej piłki. Chwilę później kolejną świetną okazję zmarnował piłkarz Liverpoolu, który w sytuacji sam na sam z Llorisem, zdecydował się minąć goalkeepera Tottenhamu, ale za daleko wypuścił sobie piłkę.
Liverpool dopiął swego w 21. minucie meczu, kiedy to Jose Enrique popisał się świetnym podaniem w pole karne do Suareza, a ten zaskoczył Llorisa strzałem w krótki róg.
Tottenham powinien wyrównać w 37. minucie po świetnej akcji, ale strzał zza pola karnego Sigurdssona okazał się minimalnie niecelny.
Tottenham w końcówce zaatakował odważniej i przyniosło to efekt w postaci gola. Świetne dośrodkowanie Bale'a mocnym strzałem głową zamienił na bramkę Vertonghen.
Druga połowa meczu zaczęła się świetnie dla Tottenhamu, który za sprawą drugiej bramki Jana Vertonghena, wyszedł na prowadzenie. Z rzutu wolnego dośrodkował piłkę Gareth Bale, a Belg wykorzystał zamieszanie w polu karnym i ładnym strzałem umieścił piłkę w siatce.
Kilka minut później Koguty za sprawą Sigurdssona powinny podwyższyć prowadzenie, ale po świetnej indywidualnej akcji Garetha Bale'a, Islandczyk trafił piłką w słupek!
W 66 minucie meczu fatalny błąd popełnił Walker, a próbujący naprawić pomyłkę kolegi Lloris, nie trafił czysto w piłkę i zostawił pustą bramkę. Z takiego prezentu nie mógł nie skorzystać Downing, który umieścił piłkę w siatce pomiędzy nogami asekurującego bramkarza Vertonghena.
Kwadrans później Liverpool wyszedł na prowadzenie. Assou-Ekotto sfaulował w polu karnym Suareza, a sędzia wskazał na 11. metr od bramki. Do piłki podszedł Gerrard i pewnym strzałem zapewnił gospodarzom prowadzenie, którego The Reds nie oddali już do końca meczu.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze