» (Dziennik Koguta): Serce za wygraną, rozum za porażką, czyli jak zagrać z Fiorentiną
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Dzisiaj o godzinie 19:00 Koguty rozegrają we Florencji rewanżowe spotkanie w Lidze Europejskiej. Aby awansować do dalszych gier musimy strzelić przynajmniej jedną bramkę. Zadanie jak najbardziej do wykonania, zwłaszcza, że na wyjazdach (choć niekoniecznie tych europejskich) idzie nam lepiej niż na WHL. Pytanie tylko: jakie koszta trzeba ponieść by wywieźć wynik dający awans do kolejnej rundy? Pisząc o kosztach mam na myśli przede wszystkim skład jaki wystawi na ten mecz Pochettino, co jest szczególnie istotne w kontekście niedzielnego meczu z Chelsea. Od wielu tygodni powtarzam, ze dalsza gra w LE jest nam zbędna a już na pewno nie tymi samymi graczami co w lidze. Tyle tylko, że rezerwowi niewiele dobrego mogą zaoferować. Jedyny prawdziwy sens dalszego grania w LE to awans do LM dla zwycięzcy tych rozgrywek. Prestiż samego pucharu niewielki, zarobić na tym tez nie można. A czy realnym jest wygranie tych rozgrywek przez Tottenham? Wg mnie nie. Żeby wznieść nad głowami puchar na Stadionie Narodowym w Warszawie, pomijając dzisiejszą potyczkę, trzeba by rozegrać jeszcze siedem spotkań (z finałem włącznie). Czy to nie ponad siły, a przede wszystkim ponad stan posiadania, takiej drużyny jak Tottenham? Raczej tak. O składzie wypowiadałem się już wielokrotnie. W poprzednim latach (czy za Redknappa czy AVB) nasza ławka wydawała się szersza i mocniejsza. Dzisiaj rzadko kiedy zawodnik wchodzący z ławki odmienia obraz gry.
Z ulgą przyjmę dzisiaj porażkę, jaką będzie odpadnięcie z dalszych rozgrywek. Po pierwsze dlatego, że zawodnicy będą się mogli skupić na lidze w której zważywszy na układ w tabeli jeszcze można spokojnie zdobyć miejsce w czwórce. Po drugie : po dzisiejszym niepowodzeniu zawodnicy mogą z większą chęcią chcieć się zrehabilitować w niedzielny popołudnie. A wzniesienie Pucharu Ligi to już sukces, który może zmotywować ekipę Spurs na końcówkę sezonu. Awans do kolejnej rundy to kolejne spotkanie, kolejne mecze w napiętym i tak terminarzu. Zatem rozum przemawia za porażką. W innym kierunku podąża natomiast serce, które chciałoby, jak zawsze zresztą, wygranej Tottenhamu. Próbując pogodzić serce z rozumem życzyłbym sobie tego, co wg mnie się nie dzisiaj nie spełni, czyli wyjście totalnie rezerwowym zestawieniem. Vorm, Chiriches (Yedlin), Fazio (Dier). Davies, Paulinho, Capoue, Stambouli, Soldado, Adebayor. Oni powinni się pojawić na boisko o ile tylko ich stan zdrowia na to pozwala. Zostawmy Kane'a, Eriksena, Lamelę, Llorisa, Vertsa, Walkera, Rose'a, Bentaleba na ławce. Jeśli drużyna w takim eksperymentalnym zestawieniu odpadnie to nikt mieć do nich pretensji mieć nie będzie. Jeśli uzyskają awans to radość będzie podwójna. Bo może pozwoli uwierzyć rezerwowym, że warto walczyć o miejsce w składzie, że przy odpowiednim zaangażowaniu można jeszcze rozegrać ważne mecze z Kogutem na piersi. Wiktoria z taką 11-stką pozwoliłaby odpocząć tym, którzy muszą dać z siebie wszystko w niedzielnym meczu na Wembley.
Zatem serce za wygraną, rozum za porażkę, czyli pokonajmy Fiorentinę rezerwowym składem. COYS!
Autorem tekstu jest znany Wam użytkownik Tottenham24.pl NoName88, do którego należy również blog "Dziennik Koguta" (kliknij). Jednocześnie informujemy, że nasz serwis rozpoczął stałą współpracę z wyżej wymienionym blogiem.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Brak komentarzy