» Bale znów daje zwycięstwo!
-
Plotki transferowe - lato 2026
-
Ta ostatnia niedziela. Tottenham - Everton.
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Za nami spotkanie: West Ham United-Tottenhamm Hotspur. Po ostatnim gwizdku Howarda Webba na tablicy wyników widniał wynik 3-2 dla gości. Bramki zdobywali kolejno Bale, Sigurdsoon, Bale dla TOttenhamu, a także Caroll i Cole dla West Ham.
Po pierwszych minutach mogliśmy sobie wyobrazić, że czeka nas naprawdę wspaniały wieczór z Premier League. Wysokie tempo gry, szybkie akcje, kilka strzałów. Atakował zarówno Tottenham, jak i gospodarze. W 10. minucie bardzo groźnie Hugo Llorisowi zagroził Jarvis, jednak jego strzał po ziemi zza szesnastki pewnie obronił bramkarz reprezentacji Francji.
Trzy minuty później o swojej obecności i wysokiej formie przypomniał niezawodny Gareth Bale. Zszedł do środka, dostał piłkę, uderzył i płaskim strzałem pokonał bramkarza "Młotów".
Po tym golu mecz nieco siadł. Brakowało już składnych akcji, zaczęła się walka w środku boiska, a żółtą kartkę w międzyczasie dostał Mousa Dembele, który swoją drogą w kolejnej fazie 1. połowy mógł wylecieć z boiska, ale Howard Webb dał mu jeszcze jedną szansę.
W 25. minucie drastyczny błąd popełnił Parker. Gdy wydawało się, że Spurs zażegnali zagrożenia pod własną bramką, Anglik sfaulował zawodnika West Hamu i sędzia wskazał na "wapno". Do piłki podszedł Andy Caroll i pewnym strzałem pokonał Llorisa.
Przez pozostałe 20 minut pierwszej części gry przeważali podopieczni Andre Villasa-Boasa, jednak strzały m.in. Caulkera, Bale'a, Lennona nie znalazły drogi do siatki.
Po zmianie stron sytuacja na boisku nie uległa większej zmianie. To goście z WHite Hart Lane byli wciąż stroną dominującą, ale to gospodarze strzelili bramkę dającą prowadzenie.
W 59. minucie na lewym skrzydle aut szybko rozegrali zawodnicy West Hamu, Jarvis zagrał w pole karne go Joe Cole'a i ten pięknym strzałem dał prowadzenie "Młotom".
Po stracie 2. gola do ataku rzucili się zawodnicy Villasa-Boasa, jednak swoją pracę w bramce znakomicie wykonywał Juussi Jaaskaleinen. Wybronił m.in. uderzenia głową Caulkera, a także sparował piłkę na poprzeczkę po uderzeniu Bale'a.
Swoją szansę na przełamanie miał także Adebayor. Lewym skrzydle znakomicie atakował Gyylfi Sigurdsoon, który chwilę wcześniej pojawił się na boisku, uderzył w poprzeczkę. Przed szansą dobitki stanął Togijczyk, jednak gdy wszyscy widzieli już piłkę w bramce, Adebayor uderzył wprost w bramkarza.
Przełamał się natomiast wspomniany Gyylfi Sigurdsoon, który dał "Kogutom" bramkę wyrównującą po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Garetha Bale'a w 77. minucie.
Wszyscy myśleli o podziale punktów, ale w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry przypomniał o swoim geniuszu Gareth Bale, który zza 16 metrów huknął piłką w okienko bramki West Hamu.
Mecz zakończył się zwycięstwem 3-2. Tottenham wykorzystał porażkę Chelsea i awansował na 3. miejsce w tabeli.
Bardziej szczegółową relację z dzisiejszego meczu można znaleźć klikając tutaj
West Ham United 2:3 Tottenham Hotspur
Caroll (25`), Cole (59`) - Bale (13`90`)), Sigurdsoon (77`)
West Ham: Jääskeläinen; Demel, Collins, Reid, O’Brien; O’Neil, Nolan (Tylor), Diamé; J.Cole, Jarvis, Carroll.
Rezerwowi: C.Cole, Collison, Vaz Te, Taylor, Pogatetz, Chamakh, Spiegel
Tottenham: Lloris, Walker, Dawson, Caulker, Vertonghen, Parker, Dembele (Sigurdsoon), Lennon, Bale, Holtby (Carroll), Adebayor
Rezerwowi: Friedel, Assou-Ekotto, Gallas, Naughton, Carroll, Livermore, Sigurdsson
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

