» Argentyńczyk musi zostać - Dziennik Koguta

dodał: mihorchyk dnia: 2015-05-24 16:53:47 komentarzy: 11

W ostatnich dniach zaczynają się pojawiać medialne doniesienia o możliwości odejścia Erika Lameli. Jak to bywa w przypadku transferowych plotek ciężko w jakikolwiek stopniu zweryfikować na ile poważne są to informacje. Najgłośniej mówi się o powrocie do ligi włoskiej lub też o ewentualnym przejściu do Atletico Madryt (w przypadku odejścia z tej drużyny Griezmanna). Na ten moment uważam to za działania agentów reprezentujących interesy samego zawodnika jak i poszczególnych klubów. Wprawdzie młody Argentyńczyk w swoich wypowiedziach do tej pory nie wspominał o opuszczeniu White Hart Lane, ale nie jest też tajemnicą, że ulubieńcem publiczności nie jest. Zaważył na tym zwłaszcza ubiegły sezon, w którym najdroższy piłkarz w historii Spurs, delikatnie to ujmując, po prostu się nie sprawdził. Myślę, że agent Lameli sonduje rynek, wysyła w świat informację: Erik jest gotowy opuścić Londyn, czekamy na przejaw zainteresowania. Od razu w takiej sytuacji znajdują się kluby, które wierzą w talent Argentyńczyka i puszczają z kolei wici o rzekomym zainteresowaniu. Pojawią się od razu jakieś kwoty, które to podobno kupujący są gotowi zapłacić. Dla mnie to tylko nic nie znaczące liczby, których podawanie ma za zadanie sprawdzić reakcję: zawodnika, jego agenta, Tottenhamu, kibiców itd. Sam zawodnik jest w o tyle bezpiecznej sytuacji, że ma stosunkowo dobry kontrakt podpisany do czerwca 2018 roku. Nie bardzo chce mi się wierzyć, by kluby ligi włoskiej czy wspomniane Atletico stać było na wypłacanie pensji na poziomie 80-90 tysięcy funtów tygodniowo. O ile może te pieniądze w klubach by się znalazły, o tyle, nie mogą one sobie pozwolić nafinansowanie kogoś kogo kupować się będzie, tak naprawdę, w ciemno. Jego występy w Romie były z pewnością bardziej udane (nie oglądałem ani jednego) poparte strzelonymi bramkami. A na tą liczbę, z klapkami na oczach, patrzy zbyt wielu kibiców, trenerów czy działaczy. Lamela przechodząc do nowego klubu może stać się zawodnikiem światowego formatu, ale może też zginąć na dobre. Ma możliwości ku jednemu i drugiemu.

Jako, że piłką nożną samą w sobie, mocno średnio się interesuję, to o Lameli przed jego przyjściem do Spurs wiedziałem tyle co nic. Śledzę na co dzień ligą angielską i wszystko poza nią odbywa się gdzieś w tle. Z tego też powodu ciężko jest mi porównywać poziom gry Argentyńczyka z czasów Romy i obecnych. Ubiegły sezon z pewnością można uznać za zupełnie nieudany. Lamela był totalnie nieprzystosowany do Anglii. Nie tylko do gry na angielskich boiskach, gdzie obrońcy Burnley czy Stoke mają za nic Twoje nazwisko, Twoją wartość. Z medialnych doniesień wiem, że Lameli ciężko się było odnaleźć w kulturze brytyjskiej. Znajomość (czy też jej brak) języka, specyficzna pogoda to bardzo ważne czynniki decydujące o adaptacji w nowej drużynie. W dodatku ogromna presja ciążąca na nim jako piłkarzu kosztującym grube miliony. Ubiegły sezon można uznać za stracony. Grał jednak tyle co nic. W lidze ledwie 329 minut na boisku (z czego ledwie jedno w całości – klęska 6:0 z City na Etihad), trochę więcej w Lidze Europejskiej. Z początkiem roku leczenie poważnejkontuzji, która uniemożliwiła grę do końca sezonu. Pytanie: gdzie i kiedy miał się pokazać skoro w piłkę właściwie nie grał? Obserwując większość zmian dokonywanych w ekipie Kogutów w okolicach 70-75 minut widać jak na dłoni, że nie wnoszą one zbyt wiele do gry, że piłkarze wbiegający na boisko z reguły nie mogą się odnaleźć a bardzo rzadko kiedy mają decydujący wpływ na końcówkę spotkania. Dlatego nawet spośród tych rozegranych 329 minut, te kilka rozegranych po kwadrans (lub w jego okolicach) nic nie mogły zmienić.

Zupełnie inaczej miało być w tym sezonie. Nie wiem na ile Lamela był do niego przygotowany fizycznie (bo po kilkumiesięcznym urazie ciężko się do siebie dochodzi), ale początek sezonu w jego wykonaniu wydawał się być niemrawy. Co jednak istotne – na trenerskiej ławce zasiadł jego rodak, mający swoją wizję futbolu, własny obraz drużyny i jej ustawienia na boisku. Miejsce Erika w tej układance było z reguły na prawym skrzydle, jako zawodnik schodzący do środka. Zaczął grać w 11-stce, można napisać, że nawet bardzo dużo. Po występach ligowych pojawiał się w kadrze na mecze Ligi Europejskiej, co nawet momentami mnie dziwiło. W LE był też czasami ustawiany inaczej – bliżej środka, ale bardziej na lewej stronie. To właśnie w tym ustawieniu strzelił fenomenalną bramkę z Asterasem Tripolis. Nie wiem czy właśnie nie nadmierna eksploatacja jego młodego organizmu spowodowała, że końcówkę roku 2014 miał słabą. Jednak z każdymkolejnym meczem Lamela wydawał mi się być coraz bardziej pewny tego co robi na boisku. Stawał się częścią teamu, który wybiegał na boisko a nie jednoosobowym organizmem biegającym gdzieś przypadkiem po murawie. Zaczęli to też chyba dostrzegać koledzy z drużyny, bo Lameli w grze było coraz więcej. I gdy po kilku spotkaniach z rzędu wydawało mi się, że widzę w jego grze prawdziwy rozwój, to Erik usiadł na ławce. Przez półtora miesiąca (marzec i połowa kwietnia) rozegrał zaledwie 93 minuty podzielonych na 5 krótkich wejść na boisko w końcowych fazach meczów. Nie bardzo to pojmuję do teraz co się takiego stało, że jeden Argentyńczyk sadzał na ławce drugiego w sytuacji, gdy temu zaczęło „iść”. Jednak jego powrót do podstawowej 11-stki dał nam piłkarza, który w ostatnich tygodniach wydaje się być jednym z najlepszych na boisku. Odważnie chyba nawet napiszę, że w tym maraźmie, który oglądamy, najlepszym obok Rose'a.

Myślę, że rozwój gracza, który w wielkim skrócie przedstawiłem, widzą też inni. Przedstawiciele klubów z ligi włoskiej wiedzą jak sobie radził na boiskach na płw. Apenińskim. Obserwują przy tym jego postępy w grze w Anglii. Sumując to razem z talentem, młodym wiekiem (niespełna dwa miesiące temu skończył dopiero 23 lata) wiedzą, że mogą mieć w ekipie gracza o ogromnym potencjale. To dlatego się mówi o jego ewentualnym zakupie.

Dla mnie, kogoś kto stara się zbyt mocno nie przywiązywać do poszczególnych piłkarzy, Lamela jest piłkarzem, który bez dwóch zdań powinien z Kogutem na piersi wybiegać na angielskie boiska w przyszłym sezonie. Po prostu lubię gościa. Przez 2 lata jego obecności na WHL nie słyszałem (w przeciwieństwie do wielu innych) jego marudzenia na temat własnej pozycji w drużynie. Co więcej, mimo iż była (jest?) ona (pozycja) słaba to publicznie mówił, że chce zostać. A ja takie deklaracje doceniam. Bo to oznacza, że ktoś taki się łatwo nie poddaje, ma świadomość własnych słabości z którymi chce walczyć.

Erik Lamela wśród fanów Tottenhamu wywołuje bardzo silne emocje. Ma duży „elektorat” negatywny, który miesiącami go nie szczędził. Są tacy, którzy wyzywali go od najgorszych. „Patałach”, „łamaga” to jedne z delikatniejszych określeń jego osoby. Z kolei ludzie, którzy podobnie jak ja widzą w nim utalentowanego i rozwijającego się piłkarza, siedzą z reguły cicho. Ja akurat nigdy nie ukrywałem tego, że gra Argentyńczyka niesie za sobą wiele pozytywów. Publicznie dawałem temu wyraz, aczkolwiek ciężko przekonać tych, którzy sobie stworzyli jego negatywny obraz. No bo jak ich przekonać, że białe jednak nie jest czarne a czarne tak naprawdę nie jest białe? Większość krytykantów Lameli ocenia go przez pryzmat strzelanych goli. Piszą, że zdobył ich ledwie pięć w tym sezonie (w tym dwa w LE i jeden z Pucharze Ligi). Ja jednak sobie pozwolę teraz na mały wywód na ten temat. Przyjmując, że o ubiegłym sezonie można zapomnieć (z powodów opisanych wyżej) to będę oceniać przez pryzmat bieżącego. Ustawianie go na prawej flance uważam za błędne. Nie był, nie jest i nigdy nie będzie to skrzydłowy pokroju Lennona czy Townsenda a więc jego konkurentów na swojej pozycji w tym sezonie. I właśnie słów parę o jego rywalach z drużyny. Obaj strzelali porównywalną ilość bramek z Argentyńczykiem.A on nie był, nie jest i nie będzie również klasycznym napastnikiem. A takich w pierwszej kolejności rozlicza się ze strzelanych goli. W mojej ocenie miejsce Lamieli na boisku jest bliżej środka boiska. To tutaj może pokazać pełnię swoich możliwości. Grając wzdłuż prawej linii jest zbyt czytelny dla graczy rywali. Totalnie słaba prawa noga powoduje, że Erik zbyt rzadko biegnie z piłką w kierunku linii końcowej i decyduje się na klasyczne dośrodkowanie. A skoro dostrzegam to ja, to z pewnością wiedzą też o tym rywale ekip przeciwnych. Im bliżej środku tym większe z kolei zagrożenie powoduje. Bardzo dobrze widzi sytuację na boisku, ustawienie kolegów z drużyny. Łącząc to z dobrą techniką potrafi świetnie podać. To nie przypadek, że spośród graczy naszej drużyny ma najwięcej asyst. Jest w tym względzie najlepszym graczem Tottenhamu.Potrafi dobrze zagrać długie podanie, używając lewej nogi potrafi dobrze dośrodkować z rzutu różnego (coś czego nie opanował do tej pory Eriksen). Oczywiście jak każdy gracz ma też swojej słabości. Pierwsza o której chcę napisać wynikać może z jego niepełnej wiary w to co robi. Brak wykończenia to powód dla którego strzela tak mało bramek. Lamela jest typem gracza, który woli podać koledze z drużyny niż samemu wykończyć. Totalne przeciwieństwo Kane'a. Obaj powinni popatrzeć wzajemnie na swoją grę i jeden uczyć się od drugiego. Harry gry drużynowej a Lamela wykończenia indywidualnego. Gdyby Argentyńczyk częściej decydował się na strzały kończące to jego licznik bramek z pewnością byłby większy. Czy jednak liczba asyst byłaby taka sama? Pewnie malkontenci inaczej ocenialiby jego osobę, gdyby miał np. 7 bramek i 1 asystę zamiast 2 goli i 7 kluczowych podań. Efekt dla drużyny jest taki sam, ale statystyka indywidualna (a co za tym idzie jego ocena) już nie. Drugą słabością Lameli jest gra obronna. Tragicznie w powietrzu, słabo w ustawieniu. Natomiast najbardziej irytujące dla mnie w jego grze jest wieczne machanie rękoma. Kiedyś wynikało ono z tego, że gracz rywala go faulował a sędzia nie używał gwizdka. W ostatnich tygodniach takich sytuacji już raczej nie ma, natomiast dostrzegam inny syndrom – Erikowi nie wychodzi zagranie w obronie i wówczas zbyt ostentacyjnie się wścieka na samego siebie z charakterystycznym wymachem rąk. I to jest jedna z podstawowych rzeczy do poprawy: po nieudanym zagraniu czy braku reakcji sędziego nie powinien „lamelować” a tylko brać się w garść i robić swoje. Wzorem tutaj może być Harry Kane. Przy tym wszystkim nie można jednak odmówić Argentyńczykowi ambicji. Wymieszana z nonszalancją spowodowała, że w tym sezonie wyłapał 6 żółtych kartek. Momentami gra zbyt agresywnie, ale to jest wynik jego słabości w defensywie. Jego jednak rozlicza się przede wszystkim z ofensywy, więc ta słabość nie stanowi o jego ostatecznej ocenie.

Teraz parę mocnych zdań, z którymi bardzo wielu może się nie zgodzić. Ale wiem co piszę i się tego nie wstydzę. Bez wahania napiszę, że Lamela to jeden z najlepszych graczy Tottenhamu w tym sezonie. Wiadomym jest, że poza konkurencją wydają się być Kane, Lloris czy Rose. Równiejszy sezon miał też z pewnością Bentaleb. Ale reszta? Przez pryzmat strzelanych bramek a nie tego co prezentowali na boisku przez cały czas swojej obecności na nim, ocenia wielu Eriksena czy Chadliego. O ile w przypadku Duńczyka nie napiszę, że był w tym sezonie gorszy od Argentyńczyka (jeśli chodzi o pełny obraz obecności gracza na murawie), ale również nie, że był lepszy, o tyle w przypadku marokańskiego Belga jestem pewien swojego: Chadli w tym sezonie był słabszy od Lameli. Jedyny element w którym przewyższa Argentyńczyka to właśnie statystyka strzelonych goli. Nic więcej. Poza fenomenalnym spotkaniem z Chelsea Belg był słaby (co szczególnie widać od momentu śmierci jego ojca). W przeciwieństwie do Lameli umie się jednak znaleźć w odpowiednim miejscu i czasie na boisku. Może również dlatego, iż pozycja na boisku, którą zajmuje jest dla niego dużo bardziej odpowiednia niż ta, którą po drugiej stronie zajmuje Lamela.

Argentyńczyk w tym sezonie wielokrotnie był wybierany zarówno najlepszym jak i najgorszym graczem drużyny lub meczu. Wg Whoscored był cztery razy „man of the match”, z kolei wg Squawka pięć razy „worst man in the team”. To pokazuje skrajności w jakich znajdował się Lamela w tym sezonie. Potrafi zagrać świetny mecz, zakończony niekonwencjonalnym zagraniem, by tydzień potem biegając gdzieś bez większego pożytku dla drużyny. Jak jednak wspomniałem wcześniej – gra zbyt blisko bocznej linii powoduje, że tam nie możepokazać pełni swoich możliwości. Porównałem Lamelę z Chadlim, porównam go z innym graczem o zbliżonej jak dla mnie charakterystyce z innej drużyny. Willian z Chelsea jest również ofensywnym pomocnikiem (aczkolwiek jego zmienność pozycji na boisku jest częstsza – ale w tym już zasługa Mourinho), który kosztował kwotę zbliżoną do tej zapłaconej za Argentyńczyka. Ile bramek w tym sezonie strzelił? Dwie w lidze, jedną w LM. Asyst? Trzy w lidze. Czy w takim razie to również „patałach”? Z całą odpowiedzialnością mogę dopisać: wolałbym w ekipie jego zamiast Williana. Bo Brazylijczyk lepszy niż jest już nie będzie a Lamela może się nim stać o ile się go odpowiednio ukierunkuje.

Czy Lamela powinien zostać w drużynie? Tak, ale nie za wszelką cenę. Mimo mojej symaptii do niego i jego gry uważam, ze jeśli rzeczywiście Juventus chce zapłacić 25 milionów funtów (taką kwotę podają media) za Argentyńczyka to niech płaci. Dla dobra drużyny (bo to zawsze dla mnie jest najważniejsze) taką kwote można zagospodarować inaczej. Czy lepiej? Nie wiem, ale trener może za te pieniądze sprowadzić kogoś kto, lepiej niż Lamela, będzie pasować do jego koncepcji gry.

To chyba tyle na temat moich przemyśleń na temat Lameli. W dniu dzisiejszym chyba lepiej było napisać o nim niż zapowiadać mecz z Evertonem. No bo cóż nowego, w porównaniu do poprzednich, można by o nim napisać?

 

Tekst pochodzi z portalu dziennik-koguta.pl

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: Maciek Wysłano: 25 maja 2015; 10:13

W wielu kwestiach się zgadzam, natomiast porównanie z Chadlim oceniam inaczej. Może w teoretycznej piłce zawsze stawia się wyżej graczy kreatywnych, ale to niekoniecznie się sprawdza w rzeczywistości. Chelsea grając totalnie cofnięci na własnej połowie pokonali Barcelonę i Bayern, w Bayernie w zeszłym sezonie na szpicy znacznie lepiej sprawdzał się Mandzukić niż Muller, chcociaż pod względem techniki był wiele gorszy. Trzeba zachować równowagę miedzy sprytem a kreatywnością - co z tego, że z Lamelą tworzyliśmy więej okazji, skoro Chadli miał świetne wyczucie i potrafił z niczego coś strzelić. Dla mnie trzeba mieć piłkarzy o różnych zaletach i dlatego nie można nazwać jednego bardziej przydatnego od drugiego.

odpowiedz
Autor: DelCinek Wysłano: 24 maja 2015; 20:48

A i jeszcze jedno największy wygrany sezonu bez wątpienia Eric Dier jeszcze jeden taki sezon i wielki kluby będą wykładać 20mln + a przypominam że kupiliśmy go za 5mln :)

odpowiedz
Autor: DelCinek Wysłano: 24 maja 2015; 20:36

Ja też jestem zdania ze Lamela powinien zostać a jego zmienikiem Axel pozbadzmy się zawadzajacego szrotu jak paulinho stambouli chiriches Lamela końcówkę sezonu miał całkiem udaną. Kolejna kwestia to wypożyczenia moim zdaniem Andros 1 do wypożyczenia kolejnym jest yedlin, oraz włączenie większe ilości młodych zdolnych zawodników najlepszym przykładem jest Nabil dostał szansę i ja wykorzystuje udawadnia ze wychowanek może być lepszym niż zawodnik na którego wydamy 10-20 mln. Tymczasowo koniec wywodu :)

odpowiedz
Autor: NoName88 Wysłano: 24 maja 2015; 20:00

@Jablona: Eriksen grał rewelacyjnie? Chyba nie w Tottenhamie:) Rozegrał kilka naprawdę dobrych spotkań, momentami wybijał się ponad przeciętność, ale do rewelacyjności mu bardzo daleko (jestem przekonany, że nigdy jej nie osiągnie). Jego ocenę na pewno podwyższają strzelone bramki, w dodatku niektóre bardzo ważne i decydujące o wyniku.
Lamela w powietrzu jest słaby wg moich obserwacji jak i wg statystyk i ilości wygranych (czy też raczej przegranych) pojedynków główkowych. Nie wiem jakie bramki strzelał w Romie, ale u nas to nie bardzo kojarzę przez niego strzały głową a co dopiero szanse bramkowe.

odpowiedz
Autor: Jablona Wysłano: 24 maja 2015; 19:51

Matim, nie mogę sie z tb zgodzić, Eriksen grał rewelacyjnie do momentu przemęczenia. A to, ze gral jak sie wypalił pokazało jak ważny jest i jaka różnice robi :)
A z Noname sie zgadzam co do Lemeli, ale pozycja Lameli nie jest wymysłem naszych szkoleniowców tylko Romy. On przyszedł do nas jako skrzydłoskrzydłowy. A co ciekawe, napisałeś, że jest słaby w powietrzu, a w Romie z tych 15 bramek 5 strzelił głową, to nie byly fartownie strzelone bramki. A Liga włoska znana jest z twardej obrony.
Muszę sie przyznać, ze byłem wielkim zwolennikiem spprowadzenia Lameli i...Soldado. Dobra wystarczy mojego wywodu.

odpowiedz
Autor: Lukaśiński Wysłano: 24 maja 2015; 18:33

Nie pasuje tu niech wraca do Włoszech.

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 24 maja 2015; 18:28

Eriksen w tym sezonie wykreował 83 sytuacje, zaliczył 81 kluczowych podań i strzelił 10 goli. To liczby którymi zjada między innymi nominowanego do piłkarza roku Coutinho.

Jakby każdy u nas grał tak jak Eriksen to byśmy właśnie rozkminiali z kim tu najlepiej pograć w grupei LM.

odpowiedz
Autor: MatiM Wysłano: 24 maja 2015; 18:25

Underek
Eriksen w tym sezonie cały czas grał słabo i z Lamelą i bez niego

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 24 maja 2015; 18:15

Jednej rzeczy nie poruszyłeś Noname. Mianowicie z kim Lamela w Premier League grał najlepiej? Z QPR, Burnley, Hull i Aston Villą Lamberta. Z mocniejszymi rywalami Lamela był hamulcowym. Z Arsenalem poza asystą był słaby, z Soton strzelił bramkę ręką i to dzięki szmacie bramkarza. Jednak najważniejsze w ocenie gry Lameli jest co innego.

Kiedy Erik jest na boisku negatywnie wpływa to na Eriksena. Zauważyłem to już na początku sezonu i bardzo mocno obserwowałem mecze pod tym kątem. Kiedy Lamela pojawiał się na boisku, Eriksen spisywał się gorzej, notował mniej podań i ogólnie sprawiał gorsze wrażenie. Chciałem przeanalizować to mecz po meczu, ale na razie nie jestem w stanie z powodu braku czasu i sprzętu(awaria PC).

Jeśli więc mamy sytuację, w której Lamela negatywnie wpływa na najlepszego piłkarsko zawodnika, to moim zdaniem werdykt jest jeden - won! Jeśli ktoś ma pomysł na granie Lamelą za napastnikiem zamiast Eriksena to jest to pomysł z kosmosu. Brak wielu asyst na koncie Christiana to wina partaczenia sytuacji, sam Eriksen gdy jest na boisku to jest znacznie częściej pod grą, notuje więcej kluczowych podań i tworzy więcej szans.

Żółte kartki? Lamela często na boisku jest po prostu chamem. Na przykład mecze z So'ton czy Newcastle gdzie notował naprawdę chamskie wjazdy i gdyby był to piłkarz rywala to każdy fan Kogutów obrzuciłby takiego typa najgorszymi wyzwiskami.

Lamela to dla mnie casus Verona. Dobry piłkarz, nie mający szans sprawdzić się w Premier League. Podobnie zresztą jest z Soldado. Ta liga wymaga znacznie większej uniwersalności i zdolności przystosowania niż La Liga czy Serie A.

Lamela bierze sporą pensję, kosztował dużo pieniędzy i blokuje miejsce w składzie. Przyjście w jego miejsce Konoplianki lub Mirallasa byłoby wspaniałą informacją.

A jak ktoś chce skrzydłowego z opcją gry na "10" to wraca z wypożyczenia Pritchard.

odpowiedz
Sonda serwisowa
Najlepszy transfer sezonu 2023/2024

Timo Werner: 6%
Radu Dragusin: 1%
Giglielmo Vicario: 16%
James Maddison: 16%
Manor Solomon: 2%
Micky van de Ven: 54%
Brennan Johnson: 6%

Wyniki | Archiwum

Zawodnik meczu
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: greg88
Strona istnieje od: 4800 dni
Użytkowników online: 0
Gości online: 56
Newsów: 6449
Lista online: