» Wymarzony początek Ligi Mistrzów w wykonaniu Tottenhamu!
-
Ostatnia szansa? Tottenham - Brighton.
-
Pod kreską. Sunderland - Tottenham.
-
Mecz o utrzymanie? Tottenham - Nottingham Forest.
- zobacz więcej wiadomości
W swoim pierwszym meczu fazy grupowej Ligii Mistrzów Tottenham pokonał na Wembley Borussię Dortmund 3:1.
W spotkaniu z BVB zabrakło Dele Alliego, który w poprzednim sezonie został zawieszony na trzy mecze w europejskich pucharach. Miejsce Anglika w składzie zajął Heung-Min Son. Swój debiut w drużynie Spurs zaliczył natomiast Serge Aurier.
Mauricio Pochettino, który niemal zawsze nakazuje swoim zawodnikom ciągłe utrzymanie się przy piłce i stosowanie pressingu na rywalach, tym razem wybrał inną taktykę. Od początku spotkania Tottenham cofnął się na własną połowę i oddał inicjatywę Borussi. Koguty postawiły na grę z kontry, co przyniosło oczekiwany skutek.
Zawodnicy Spurs objęli prowadzenie już w 4' minucie spotkania. Piłka odebrana na własnej połowie od razu trafiła do Heung-Min Sona, który urwał się obrońcy i popędził z kontrą pod bramkę gości. Skrzydłowy będąc w polu karnym zdecydował się na zaskakujący, techniczny strzał z ostrego konta, a zmylony Bürki nie zdołał odpowiednio zareagować.
Borussia rzuciła się do odrabiania strat, co udało się kilka minut później. Yarmolenko otrzymał podanie zwrotne przed pole karne i zdecydował się na oddanie strzału. Ukrainiec popisał się świetnym uderzeniem, trafiając w samo okienko bramki i nie dając Llorisowi żadnych szans.
Na odpowiedź Tottenhamu nie musieliśmy jednak długo czekać. Tottenham przeprowadził kolejną kontrę. Harry Kane biegnąc z piłką wygrał pojedynek siłowy z rywalem i wywalczył sobie dobrą sytuację. Anglik zachował się niemal identycznie jak wcześniej Son - napastnik będąc w polu karnym zdecydował się na strzał z ostrego konta i z chirurgiczną precyzją umieścił piłkę w siatce uderzając przy krótszym słupku.
Nadal przez większość czasu to Borussia utrzymywała się dłużej przy piłce szukając okazji do odrobienia straty. Zawodnicy Tottenhamu ponownie czekali cierpliwe na swoje szanse w szybkich kontratakach. Wynik nie zmienił się jednak do końca pierwszej połowy i to podopieczni Pochettino schodzili do szatni z jednobramkową przewagą.
Spotkanie zrobiło się bardziej otwarte w drugiej połowie. Borussia nadal szukała szansy na strzelenie wyrównującego gola, a zawodnicy Tottenhamu chcieli natomiast podwyższyć wynik i zabić mecz. W pierwszym kilkunastu minutach od wznowienia gry byliśmy świadkami ciekawych akcji w wykonaniu obu drużyn, a kolejny gol padł w 60' minucie.
Tottenham po raz kolejny ruszył z szybkim atakiem, a większość zawodników Borussi nie zdążyła wrócić pod własną bramkę. Christian Eriksen zagrał piłkę na lewą stronę do Harry'ego Kane'a, a ten uderzył po ziemi w prawy dolny róg brami. Futbolówka po drodze minimalnie odbiła się od nogi Łukasza Piszczka i trafiła do siatki.
Wynik nie zmienił się już do końca spotkania. Tottenham w doliczonym czasie gry musiał jednak grać w osłabieniu. Jan Vertonghen walcząc o piłkę zastawił się i machnął rękoma. Obrońca trafił w twarz Mario Goetze, a sędzia ukarał zawodnika Spurs drugą żółtą kartką w meczu.
W drugim spotkaniu grupy H Real Madryt pokonał Apoel Nikozje 3:0.
Tottenham swoje kolejne spotkanie rozegra w najbliższą sobotę, gdy na Wembley przyjedzie zespół Swansea. Następnym rywalem Spurs w Lidze Mistrzów 26 września będzie natomiast Apoel Nikozja.
Tottenham
Lloris (C), Aurier, Alderweireld, Sanchez, Vertonghen, Davies, Dier, Dembele, Eriksen, Son, Kane
ławka: Vorm, Foyth, Trippier, Walker-Peters, Winks, Sissoko, Llorente
Borussia Dormund
Bürki, Piszczek, Sokratis (C), Toprak, Toljan, Sahin, Dahoud, Kagawa, Aubameyang, Yarmolenko, Pulisic
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Confirmed line-ups
Tottenham: Lloris; Trippier, Alderweireld, Sanchez, Vertonghen; Dier, Sissoko; Eriksen, Son, Dele; Kane
Swansea: Fabianski; Naughton, Fernandez, Mawson, Olsson; Sanches, Clucas, Van der Hoorn; Carroll; Abraham, Ayew
Szkoda że nie ma Bena. Za te wszystkie asysty w ostatnich meczach wg mnie należało by go wpuścić w podstawowym.
Nie przyczepilem się do niego, jesli cie przerasta rozumienie tekstu pisanego, to zajmij się jakimś elementarzem.
Widzisz, ja mimo wszystko staram się unikac epitetow tego typu. Może kiedyś nauczysz się rozmawiać. Przyda się.
Napisałem, że Aurier zagrał srednio, a potem uzupełnilem, że bardzo nie podobal mi się w ofensywie. Wydaje mi się, że to nie jest przyczepienie się.
>>Underek napisał:
>>O, Quesh wrócił do szkoły. Szkoda, że jeszcze nie jest na tyle dojrzały, żeby przeprosić za pisanie głupot.
Nie no chlopie, Ty to potrafisz dogryzc na poziomie jagiellonskiego...
Co do meczu, druga polowka extra, swietnie sie ogladalo i tylko czekalem kto lierwszy strzeli. Dobrze ze liniowy byl slepy
pierwsza slaba, ale do bolu skuteczni. Generalnie zajebiscie zaczelismy lm, przed meczem remis bralbym w ciemno.
Hola hola! ja wcale nie jestem cały czas wkurwiony
Wczorajszy mecz był prawie perfekcyjny. Bo jednak w pierwszej połowie ta obrona to nie była do końca pełna kontroli. Za to druga połowa perfekt!! I pokazali, ze wcale nie trzeba cały czas klepać piłkę, ale czasami oddać inicjatywę, mądrze się bronić i grac z kontry szczególnie, że mamy żółtka z motorkiem w dupie i gościa który wszystkich przepchnie jeśli trzeba.
Co do Auriera. Jeśli złapie luz, automatyzmy i zgra się bardziej z kolegami, to przyspawa Trippiera do ławki. Ma jakości w ****!
Qesh popieram w 100% twoją wypowiedź. Liczy się wynik i trzy punkty. Co niektórzy już chyba zapomnieli ostatni mecz z chelsea gdzie dominowalismy a skończyło się stratą trzech punktów. Może pierwsza połowa byla słabsza ale w drugiej chłopaki grali juz całkiem nieźle.
Ten mecz jest przełomowy dla naszej drużyny. Zawsze z większymi rywalami próbowaliśmy grać swoją piłkę, ew. przy niepowodzeniu cofaliśmy się i panikowaliśmy.
Tutaj było inaczej. Maurucy chyba pierwszy raz (nie licząc mecz z City na WHL z zeszłego roku) dostosował taktykę pod przeciwnika. Cierpliwie czekaliśmy aż Borussia wyszumi się przed polem karnym i wyprowadzaliśmy ciosy. Jeżeli tak mamy grać w LM to mi to jak najbardziej pasuje.
Tego mi właśnie brakowało w naszej drużynie. TAKTYKI. Bo to, że potrafimy wjechać pressingiem w rywala i grać bardzo kombinacyjnie to już wiemy. Jednak są takie mecze (jak ten wczoraj), gdzie lepiej cierpliwie rozegrać spotkanie i zabić je w odpowiednim momencie.
Underek, jeżeli faktycznie "żyjesz" z piłki nożnej to chyba w Przeglądzie Sportowym na stołówce, bo ku*** jeżeli serio twierdzisz, że Aurier zagrał słabo to coś chyba jest z Tobą nie tak.
Ja powiem tak, co jest niepodobne do mnie. Cieszmy się panowie, nie ma co zastanawiać się kto zagrał ****owo w naszej drużynie. Zagraliśmy konsekwentnie w defensywie i **** kogo obchodzi co było poza tym. Jesteśmy w uprzywilejkowanej pozycji, bo między nami a Borussią ma się rozstrzygnąć kto wyjdzie z tej grupy dalej. Co prawda Borussia w przeciwieństwie chyba do nas jest w stanie pokonać Real, ale będziemy się martwić tym jak się to stanie. Teraz w naszej gestii leży to żeby odjebać dostarczycieli punktów w tej grupie i nie zaliczyć głupiej wtopy ze słabszymi. Nie ważne jak osiągnęliśmy rezultat z Borussią, ważne że osiągnęliśmy, bo każdy z nas o tym marzył. Wolę wygrać tak niż stracić punkty po ładnej i dominującej grze.Jestem dumny z chłopaków jak ojciec z syna. Po pierwsze że zdołali być do bólu skuteczni. Że wykańczali jak rasowe napadziory, szczególnie Ryży. Że udało się pokonać tak klasowy zespół jak Borussia. Że na Wembley. Nie chce się nawet doszukiwać mi minusów, bo to historia. Liczy się to że mamy 3 punkty, a nasz rywal po meczu z nami 0. Oni mają zaraz mecz z Realem, my z APOELem i się może okazać żę będziemy przodować z Realem po 6 punktów w tabeli. A co ugramy z Realem to nasze. Nikt nie oczekuje od nas że ich rozjebiemy.
Trochę z przecinkami przesadziłem panowie ![]()
Panowie nadal jestem nabuzowany po tym meczu i siłownia nawet nie pomogła. Cieszmy się z tego meczu był niesamowity ciągła akcja. Oczywiście były błędy sędziów i powinno być w pewnym momencie 2:2 nie 3:1, ALE mogliśmy prowadzić nawet 6:1, te setki zmarnowane w końcówce, niesamowite przyjęcie Eriksena piła do Kanea podanie do Sona zwód i tu powinien być kolejny gol niesamowitej urody. Do tego Sissoko ten gość ma niesamowitego pecha. Nie lubie go przez jego charakter. Jest jednak jeden plus STARA SIĘ. Kartka dla Diera też nam grę lekko zablokowała, wiem to nie to co gol nieuznany, ale tam, wtedy wychodziliśmy bodajże 3 na 2 i Dier nie mógł grać ostro.
Skrzydłowi pełną gęba, za czasów Redknappa i Lennona nie angażowali się tak w obronę jak nasi obecni PO/LO. Fakt, że jest im bardzo blisko do skrzydłowych, ale jednak nie stawiałbym między nimi znaku równości.
Nie zjechałeś, ale dziwi mnie ocenianie jego występu jako średniego. Nie mówię, że zagrał wybitnie, ale był z jednym z lepszych na boisku.
Zdaję sobie sprawę z problemów zdrowotnych Trippiera i żeby było jasne - bardzo tego chłopaka cenię. Jego statystyki pod koniec minionego sezonu mówią same za siebie. Ale mimo tego Aurier mi bardziej zaimponował - jedna jaskółka wiosny nie czyni, dlatego poczekam na większą liczbę rozegranych przez niego meczy i większe zgranie się z drużyną. Ważne, by grał na tej pozycji zawodnik na chwilę obecną najlepszy, a konkurencja na prawej stronie szykuje się przednia.
Mówisz, że wygrała drużyna słabsza. W ogólnym ujęciu teza ta ma sens, ale traci go przy zagłębieniu się w szczegóły. Chelsea, mimo wygranej, leżała w statystykach - Tottenham, mimo mniejszego posiadania piłki, liczby podań, itp. przeważał w najważniejszym - w strzałach. Po pierwszej połowie, owszem, wyglądało to wszystko słabo. Ale druga 45-ka znacząco podciągnęła ogólną ocenę. Dwa, bramki Tottenhamu to nie był strzał życia i karygodny błąd Hugo, tylko trzy porządne bramki. No i trzy - osobiście stawiam BVB nieco wyżej niż Chelsea.
Dlatego, ja bym powiedział, że w przypadku Chelsea wygrała drużyna wyraźnie słabsza, ale diablo skuteczna. Z BVB wygrała drużyna nieco słabsza, której dopisał też łut szczęścia. Choć nie taki, jak to można wyczytać tu i ówdzie, ale to już temat na osobną pogawędkę.
"
o pierwsze, primo, Aurier jest obrońcą i jego grę w defensywie oceniam w pierwszej kolejności. I to nawet w systemie Mauricio, gdzie boczni obrońcy są fałszywi skrzydłowymi."
W naszej taktyce wahadłowi nie są fałszywymi skrzydłowymi, tylko skrzydłowymi pełną gębą.
Rooster, piszesz jakbym zjechał Auriera za ten mecz, a ja napisałem że po prostu grał średnio. Co do Trippiera, to pamiętaj, że on miał kontuzję (opuszczony mecz z Newcastle) i drugą na kadrze, podejrzewam, że chłopak gra na blokadach i stąd jego nieco słabsza dyspozycja.
Co do meczów z Chelsea i BVB to łączy je wspólny mianownik - wygrała słabsza drużyna.
Roster trafił w sedno sprawy, nic dodać nic ująć, Wygraliśmy i to się liczy!
Auriel jak na pierwszy mecz z drużyna ładnie zagrał, sanchez jak tak dalej pójdzie to mamy obrońcę na lata, a Auriel jak się wkąponuje w drużynę to za Walkerem płakać nie będziemy....
>>Underek napisał:
>>Ile razy w ofensywie Aurier tracił piłkę czytelnymi zagraniami?
Po pierwsze, primo, Aurier jest obrońcą i jego grę w defensywie oceniam w pierwszej kolejności. I to nawet w systemie Mauricio, gdzie boczni obrońcy są fałszywi skrzydłowymi.
Po drugie, primo, Aurier zaliczył wczoraj debiut grając od 1 minuty i to od razu w meczu o takiej stawce i z takim przeciwnikiem. A do tego nie przepracował z drużyną okresu przygotowawczego.
Po trzecie, primo, ultimo, Aurier - mimo powyższego - dał na tej prawej stronie duużo więcej, niż Kieran w ostatnich meczach. Na początku, owszem, zdarzały mu się niedokładności, ale z każdą minutą pokazywał, jak ogromny potencjał w nim drzemie. Kilka razy bardzo skutecznie zablokował ataki BVB z lewej strony, a jeden z tych przechwytów, kontynuowany rajdem i prostopadłym podaniem - miód. Śmiem twierdzić, że nawet najtwardsi sentymentaliści za niedługo przestaną tęsknić za Walkerem.
Jednocześnie - dlaczego nie wspomnisz o Sanchezie, który mimo dobrego występu (szczególnie jak na swój wiek) przynajmniej dwa razy nie upilnował ataków Borussii, raz się wręcz przewracając?
Mam wrażenie, że Aurier ma na dzień dobry "
unkty ujemne" za swoje pozaboiskowe zachowania z przeszłości. Zresztą to smęcenie o "rozwaleniu szatni" da się wyczytać na wielu forach - skoro na to liczą przeciwnicy, to znaczy, że się go boją. I dobrze, bo krwi im sporo napsuje, a Trippier jak nie wyciśnie z siebie maksimum to przywita się z ławą.
I jeszcze jedno, na sam koniec (to akurat nie konkretnie do Ciebie, a do powszechnego jęczenia):
- jak Tottenham przeważa w posiadaniu piłki i liczbie podań, ale przegrywa/głupio remisuje: "Hurrr durrr, od posiadania piłki się bramek nie zdobywa, miliony bezsensownych podań, trza atakować panie"
- jak Tottenham nie przeważa w posiadaniu piłki i liczbie podań, ale wygrywa (oddając równocześnie więcej strzałów ogólnie, w tym celnych): "Łeeee, BVB gnietła, my byli tłem, strasznie słaby mecz, panie, jeno sędzia i fortuna pomogła".
Czytając takie komentarze można odnieść wrażenie, jakoby wczorajszy mecz był kopią naszego z Chelsea na Wembley, gdzie Tottenham przeważał niemal w każdym aspekcie, a mimo tego to CFC wygrała po dwóch szczęśliwych bramkach. Owszem, pierwsza połowa mogła to w pewnym sensie odwzorowywać, ale druga?
Oj, rozpieścił Was Mauricio, towarzysze...
>>Underek napisał:
>>>>Wojciech Misiak napisał:<br />
>>Underek, co Ty pijesz? Słaby mecz? Niszczyli? Chyba był sen w 30. Minucie i właśnie się skończył. <br />
<br />
Tak, Borussia przeważała i to nie było tak, że my się mądrze cofnęliśmy. My się schowaliśmy, bo nas klepali.
Pierwszy raz się chyba z Tobą zgadzam. To nie było nic wybitnego w defensywie, ale pokazaliśmy, że potrafimy i pozycyjnie i z kontry i jakkolwiek inaczej atakować. Borussia nas gniotła, ale jak na moje możemy być tym WBA w lidze mistrzów, na tyle na ile będzie to skuteczne.
LM nie zdobędziemy, ale możemy pokrzyżować plany wielu ciekawym drużynom, choćby i Realowi, który na razie jest słaby.
Verts zachował się jak trzeba było: piłka uciekła to trzeba sfaulować, czasem takie coś się udaje. Wolelibyście 3:2?? To nie był bezsensowny faul!!!
Szkoda akcji Sona (po podaniu Kane'a) i Sissoko (czemu taki wolny?). Poza tym szczęście, szczęście, gol Obamajanga oczywiście prawidłowy. Hugo bardzo dobre interwencje, zwłaszcza wybicie nogami, ale też dobre wyjścia. Kane wybitnie skuteczny.
Bardzo, bardzo dobry mecz w moim odczuciu. Czarni obrońcy bez zarzutu.
2 bramki przewagi z BVB, ciekawe czy tylko polscy kibice Spurs tak biadolą?? Czy też to wynika ze skołowanych życiorysów? Jak dla mnie, otwierać szampana, COYS!
Cieszą 3 pkt i w miarę dobra gra, ale trzeba przyznać, że sędzia nam strasznie pomógł w tym meczu.
Jeśli nie spaliny w Nikozji to można z dużym optymizmem przystępowac do meczów z Realem, który nic nadzwyczajnego póki co nie gra. Dla mnie cichym bohaterem Aurier, który naprawdę świetnie dawał radę. Co prawda w pierwszej połowie czasami mu uciekali zawodnicy BVB, ale biorąc pod uwagę, że cały czas w tym okresie atakowali to nie ma się co czepiać. Druga połowa już rozegrana koncertowo przez Tottenham
Underek, co Ty pijesz? Słaby mecz? Niszczyli? Chyba był sen w 30. Minucie i właśnie się skończył.
Słaby mecz, niszczyli nas pressingiem. Aurier średnio, Dembele średnio, Dier bardzo słabo. Dobrze, że mieliśmy po swojej stronie ręcznika i sędziego, bo wszystkie stykowe sytuacje gwizdał pod nas.
Nie wiem jak Sissoko mógł zmarnować tą setę pod koniec.
Z Wanyamą i Trippierem na Signal Iduna możemy powalczyć o punkt, byle nie wyjebać się na Apoelu i jesteśmy w 1/8.
COYS!
>>mefisto52 napisał:
>>Cieszmy się, że Janek pauzuje tylko mecz z Apoelem. Tam nie powinno to zawazyc na wyniki. No i na mecz w Dortmundzie wraca Alli to też na plus chociaż Borussia bez kontuzji mogłaby dziś nas zniszczyć. Cieszmy się chwilą panowie dla takich meczy graliśmy od paru lat
A my to bez ilu podstawowych graczy? Alli, Rose, Wanyama...
Byłem strasznie nastawiony do tego meczy, a obecnie obudziłem chyba całą ulicę. BRAWO! Taktyka Pochettino jak ich przygotował na te kontry cudo.
Cieszmy się, że Janek pauzuje tylko mecz z Apoelem. Tam nie powinno to zawazyc na wyniki. No i na mecz w Dortmundzie wraca Alli to też na plus chociaż Borussia bez kontuzji mogłaby dziś nas zniszczyć. Cieszmy się chwilą panowie dla takich meczy graliśmy od paru lat
>>Szary napisał:
>>Głupia kartka Vertonghena. Kompletnie to było niepotrzebne w 92 minucie... no żesz *****<br />
<br />
A poza tym to propsy dla naszych chłopaków. Odjebać paziów z Nikozji i zgarnąć 9 punktów. Ugrać jakiś remis na Signal Igunie i będzie cacy
To jest prawdziwy rzezimieszek, nie tam jakiś Alli
>>Freloman napisał:
>>Wygrana cieszy, ale trzeba przyznać że gdyby nie sędzia to raczej byłoby miernie. Środek pomocy zagrał nędznie :C Mnóstwo niewykorzystanych sytuacji... :/
W pierwszej połowie, w drugiej Eriksen i Dembele wzięli się do roboty
Słaby stream mnie interesuje. Mam dostęp do fatalnego wifi ![]()