» Remis, który nikogo nie zadowala
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
-
Potrzebne 3 punkty. Aston Villa - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Przed dzisiejszym meczem zarówno Wigan, jak i Tottenham ustawiał jeden wynik - zwycięstwo. Los poszedł na przekór obu drużynom i sprawił, że po 94 minutach walki na DW Stadium na tablicy wyników widniał wynik 2-2.
Początek spotkania był wymarzony dla podopiecznych Villasa-Boasa. Błąd bramkarza rywali wykorzystał Gareth Bale, który podeszwą swojego buta wpakował piłkę do siatki. Radość Kogutów nie trwała jednak długo, ponieważ minutę później głową wyrównał Boyce. Do przerwy wynik nie uległ zmianie, a na przestrzeni całej pierwszej połowie gra Tottenhamu wyglądała bardzo przeciętnie.
Po zmianie stron poziom prezentowany przez zawodników Spurs nie uległ zmianie, a nawet pogorszył się. Gospodarze szybko strzelili bramkę na 2-1 (McManaman 49. minuta), ale także niekorzysny wynik nie spowodował wzrostu ilości ataków Tottenhamu. Podopieczni Villasa-Boasa wciąż grali dość chaotycznie. Swoją drogą było widać brak Mousy Dembele, który w 41. minucie doznał kontuzji. Na szczęście dla Spurs w 90. minucie rzut rożny wykonywany przez Toma Huddestona sprawił, że w polu karnym zapanował chaos, dzięki czemu strzelec pierwszej bramki dla Wigan, Emmerson Boyce, tym razem trafił do własnej bramki.
Mecz zakończył się wynikiem 2-2. Z perspektywy kibica Spurs nie jest to wynik zadowalający, ponieważ Tottenham wciąż jest na 5. pozycji w Premier League, mając tyle samo punktów co Chelsea, ale gorszy bilans bramkowy. Do tego rywal zza miedzy ma jeden mecz rozegrany mniej. Trzeci Arsenal z kolei wyprzedza Kogutów o jeden punkt. Podsumowując, walka o Ligę Mistrzów dla Tottenhamu jeszcze się nie skończyła. Mimo że Tottenham ma najmniej punktów spośród drużyn, które o Champions League rywalizują, to teoretycznie przed sobą najłatwiejszy terminarz.
Wigan Athletic 2-2 (1-1) Tottenham Hotspur
Bramki: Boyce (11'), McManaman (49') - Bale (9'), Boyce ([sam.] 90')
Skład Tottenhamu: Lloris, Walker, Dawson, Vertonghen, Naughton (Assou-Ekotto 64') - Parker (Lennon 74'), Huddlestone, Dembele (Holtby 41') - Dempsey, Bale, Defoe
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
4-3-3 to akurat był dobry pomysł, biorąc pod uwagę zagęśzczenie środka pola przez Wigan. Nawet trójką w środku Tottenham przegrywał pojedynki w środku pola. AVB nie jest niczemu winny. Winni są piłkarze, którym według mnie brakowało zaangażowania.