» Okiem użytkownika: Spurs 2014/15 - subiektywna ocena

dodał: Sebrian dnia: 2014-12-28 21:43:03 komentarzy: 20

Witajcie!

Tak jak napisałem w komentarzu do artykułu pomeczowym z Leicester City, chciałbym podzielić się moją osobistą oceną na temat drużyny Tottenhamu w tym sezonie. Dziękuję więc Misiaczkowi1951 za umożliwienie mi tego i odpowiedni link ;)

Ocena, co podkreślam po raz wtóry - ma charakter subiektywny. Nie jestem także ani piłkarzem, ani trenerem, ani dziennikarzem sportowym, stąd nie mam na pewno wiedzy o jeszcze wielu aspektach, które być osłabiły pewne z niżej przytoczonych tez. Żywię, więc szczerą nadzieje, że wyniknie z tego równie obszerna dyskusja jak w artykule pomeczowym, aby z wzajemnych uwag skorzystali wszyscy - w końcu kibicujemy tej samej drużynie.

W ocenie tej pozwoliłem sobie skupić się na czynnikach, nazwijmy to, "poza personalnych" względem piłkarzy. Otóż nie oceniam tutaj ani jakości letnich transferów, ani stricte umiejętności technicznych poszczególnych graczy. Jeżeli te kwestie się pojawiają, to jako elementy poszczególnych punktów, których pominąć się nie dało.

Ocena opiera się przedstawieniu pięciu najmocniejszych oraz pięciu najsłabszych stron drużyny prowadzonej przez Mauricio Pochettino w sezonie 2014/15. Kolejność mocnych i słabych stron jest przypadkowa.

Mocne strony

1) Przygotowanie kondycyjne

Patrząc na terminarz i liczbę rozegranych meczów, a jednocześnie liczbę i powagę kontuzji w drużynie,ręce same składają się do oklasków. Zarówno dla trenera i jego sztabu szkoleniowego, jak i dla opieki medycznej. Gracze są naprawdę dobrze przygotowani, co potwierdzają także wyniki - skoro drużyna ma siły by przy takim zagęszczeniu odmieniać w końcówkach losy meczu na własną korzyść, to musza mieć oni powietrza w płucach i sił w nogach. Na pewno wpływ ma na to również stosowana przez Mauricio rotacja - teraz krytykowana, ale kto wie, czy to nie przyniesie pozytywnych skutków w dalszej części sezonu?

2) Charakter

Wspomniane wygrywanie w końcówkach - to niedługo stanie się wizytówką Spurs i postrachem przeciwników. Powoli bowiem wyrastamy na drużynę, z którą jak remisujesz przez 75 minut, to najprawdopodobniej przegrasz. I to, żeby było weselej - w ostatnich minutach albo doliczonym czasie. Coś, co najbardziej dobija przeciwnika, a kibicom testuje kondycję układu krążenia. Ponadto, większość piłkarzy pokazuje, że im zależy. Są owszem okresy, kiedy wszyscy "siadają" i jest to ściśle powiązane ze słabymi stronami, ale kiedy gra się układa, to Tottenham wygląda jak z innej planety. Jako przykład podam początek meczu z Chelsea - myślę, że sam Mourinho się tego nie spodziewał. Problemem jest, że taki zapał jest zazwyczaj jednorazowy - ustabilizowanie tego i spowodowanie, żeby chwilowe "słabsze" okresy i cofnięcie się było tylko ze względu na odpoczynek/oszukanie przeciwnika, jest jednym z najważniejszych celów Pochettino. Bo jak widać, oni to potrafią, ale...

3) Wyniki!

Tak.. można narzekać na grę, na błędy, ale tabela nie kłamie - Tottenham Hotspur F.C. zajmuje obecnie siódmą lokatę, ex aequo z derbowym sąsiadem, Arsenalem - Arsenalem, który od dawna jest uporządkowaną drużyną, z większym stadionem, większą popularnością, większymi dochodami i regularną grą w Lidze Mistrzów. Popuszczając wodze fantazji i nie zapeszając jednocześnie - gdybyśmy jutro wygrali z Czerwonymi Diabłami (co jest trudne, ale jak najbardziej możliwe), Arsenal zremisowałby z WHU (co również jest możliwe, gdyż Kanonierzy też mają sporo problemów w tym sezonie, a drużyna Sam'a Allardyce'a nie dość, że gra u siebie, to jeszcze nie objawia oznak spuchnięcia), a Southampton przegrał z Chelsea (co jest najbardziej prawdopodobne - jaki poziom prezentują The Blues pokazuje tabela, a Święci, z obecnego TOP7, nie przegrali tylko z WHU), wskoczylibyśmy na miejsce... uwaga: CZWARTE. To wyczekiwane, wymarzone, TOP4, w podsumowaniu na połowę sezonu. Po pierwszych meczach jak ktoś w to wierzył, to albo siedział cicho, albo był uważany za niepoprawnego optymistę.

Ponadto gramy na wiosnę w Lidze Europy, a w Capital One Cup jesteśmy w półfinale, a na papierze, to nawet w finale. Bęc.

4) Trener

Można mieć do Pochettino wiele zastrzeżeń. Że jest uparty w swojej filozofii gry, że wystawia dziwne składy, że faworyzuje rodaków, w końcu - że nadal bełkocze go angielsku. Ale na dzień dzisiejszy bronią go nie tylko wyniki, ale i powoli ewoluująca gra drużyny. Nawet najwięksi sceptycy potrafili zauważyć, że ofensywa zaczyna wyglądać dobrze. A momentami bardzo dobrze. Problemem i najtwardszym do zgryzienia orzechem Mauricio jest zdecydowanie defensywa - i to jak na ironię losu, bo wszak wiemy, że nasz trener jako piłkarz był właśnie obrońcą. Jednak i tutaj widać światełko w tunelu - Ben Davies okazuje się z coraz lepszej strony, na prawą flankę wrócił Kyle (dajmy mu dojść do pełnej formy po kontuzji), za kilka dni do składu dołączy amerykańska rakieta Yedlin, i problemem zdaje się zawężać jedynie do dwójki stoperów, a szczególnie, poddanego ostatnio krytyce Federico Fazio. Skoro jednak trener zauważył, że obecnie pierwszym napastnikiem jest Kane, sadzając tym samym na ławce Soldado, skoro w meczu z Crystal Palace potrafił w przerwie zmienić bezproduktywnego Lamelę (nie dość, że rodak, to jeszcze rodak presjogenny - najdroższy nabytek w historii klubu), to dlaczego nie miałbym tego zrobić z Fazio? Może dlatego, że... nie ma na kogo? Kaboul, który poza meczem z Arsenalem siał większy popłoch niż katarscy inwestorzy? Dier, który widocznie czymś nie przekonuje Mauricio na treningach? Chiriches, który - umówmy się - jak już, to nadaje się na bocznego, ale nie na środkowego, a nawet jeśli to nie w klubie na takim poziomie? Zobaczymy na ruchu w oknach transferowych (przypomnę tylko, że niektórzy po ostatnim pisali, że na co nam tyle obrońców ;) ).

5) Przyszłość

Budowa nowego stadionu nie jest już tylko czczym gadaniem, pierwsze łopaty poszły w ruch i choć nie jest to jeszcze to, na co wszyscy czekamy, to nie można już powiedzieć, że Levy tylko gada o nowym White Hart Lane. Pojawiły się też plotki o zainteresowaniu katarskiego rządu, co wzbudza olbrzymie kontrowersje (sam również bym wolał, jeśli już, inwestora np. amerykańskiego, jak w Manchester United), ale towarzyszący temu zastrzyk gotówki na pewno pozwoliłby na walkę o lepszych piłkarzy i nie popadnięcie w stagnację po zbudowaniu stadionu. Niewątpliwie, Tottenham wkracza w kolejną fazę i jest w tej chwili w Premier League klubem, o którym mówi się najwięcej w sferze finansowo-inwestycyjnej. Klub musi iść do przodu, bo kto nie idzie do przodu, ten się cofa. I choć progres sportowy jeszcze kuleje, tak wyżej wspomniane informacje na pewno pozwalają na wiarę w zbliżenie, a nie oddalenie od czołówki i przez każdego wyczekiwanych trofeów.

Słabe strony

1) Nonszalancja

To właśnie ta okropna (obok paniki) cecha sprokurowała najwięcej błędów, po których albo padały głupie bramki, albo nasi bramkarze (bo i w rozgrywkach LE się to przydarzyło) mogli pokazywać pełnię swoich umiejętności. Za lekkie lub za mocne podania, podania do krytych kolegów, kiwki w pobliżu pola karnego - to musiało się źle kończyć. Niestety nie mam ani czasu, ani możliwości obejrzeć wszystkich meczy raz jeszcze, ale ta właśnie nonszalancja pojawiała się zazwyczaj w starciach z przeciwnikami niżej notowanymi. Jak gdyby w głowach naszych defensorów tkwiło wtedy przekonanie, że skoro oni są tak słabi, to nabiorą się po raz dziesiąty na ten sam zwód albo nie będzie im się chciało latać za tą piłką (bo i tak nam jej nie odbiorą). A tu zonk - bo właśnie te drużyny nadrabiają agresją i zaangażowaniem i tylko najlepsi technicy mogą ich za każdym razem ośmieszać, a przecież czterech Ramosów czy Hummelsów w pierwszej, niestety, linii nie mamy. Nonszalancja pojawiała się także w pozostałych formacjach - wiele razy piłka była tracona nie po fenomenalnym odbiorze przeciwnika, a po zabawie w sztuczki lub próby ekwilibrystyczne wykończenie akcji, gdzie trzeba było - po prostu - huknąć w bramkę.

2) Panika

Tak jak nonszalanckie zabawy głównie zasilały konto bramkowe przeciwników słabszych, tak panika okazywała się najczęściej szczeliną w naszej zbroi podczas starć z drużynami topowymi. Słabość ta jest powiązana ściśle z psychiką, o której mówię w kolejnym punkcie, ale to własnie brak szybkich i odpowiednich reakcji pod polem karnym przynosiły kłopoty. Mowa np. o wybiciach "na pałę", prosto pod nogi piłkarzy z naprzeciwka albo gubieniu krycia przy stałych fragmentach gry - szczególnie gdy przeciwnik jest akurat "w gazie" i leci praktycznie rożny za rożnym, przeplatane celnymi strzałami na bramkę.

3) Psychika

To, jak istotne jest w drużynie przygotowanie mentalne, pokazały głównie trzy mecze: z Liverpoolem, Manchesterem City oraz Chelsea. Nieprzypadkowo tak je wymieniłem - następowały one po sobie w takiej właśnie kolejności, jednocześnie pokazując kierunek powolnej, acz moim zdaniem progresywnej formy psychiki Kogutów. Najgorszy, zdecydowanie, był mecz z LFC, który - jak się okazało - cieniuje w tym sezonie najbardziej spośród ubiegłorocznej czołówki. Dlaczego jednak wtedy wygrali 3:0? Bo jeszcze pamiętali swoje ostatnie mecze z nami, a my pamiętaliśmy te same mecze z nimi. Oni widzieli wiktorię i rozsypanych Londyńczyków, my widzieliśmy czerwoną śmierć z zabójczym atakiem. Tottenham, po prostu, wyszedł na murawę z pełnymi gaciami i przegrał ten mecz w szatni. Z MC było już lepiej, ale wszystko tak naprawdę posypało się po czerwonej kartce Fazio (dwa gole Aguero w przeciągu 7 minut). A z Chelsea było jeszcze lepiej (choć bez gola), ale poziom sportowy drużyny Mourinho oraz jeszcze nie najlepsza kondycja głów naszych zawodników spowodowała zakończenie meczu takim, a nie innym rezultatem. Dlatego tak szalenie ważne, choć niemiłe dla oka, są te wygrane po 2:1, bo to upewni tych chłopaków w tym, że są w stanie odwrócić losy każdego meczu. A psycholog w drużynie to powinien był na pełnym etacie - co potrafi dać "dojście" do głowy sportowca, pokazał przykład naszej legendy, Adama Małysza (przypomnę - zanim eksplodowała jego forma i pasmo sukcesów, był o krok od zakończenia kariery).

4) Inteligencja boiskowa

Niestety, część naszych piłkarzy, być może poza stadionem są naprawdę fajnymi i elokwentnymi ludźmi, ale na boisku prezentują się czasami jak gracze komputera w starszych wersjach Fify. Wygląda to dokładnie tak, jak gdyby jeden z drugim słuchał trenera, przytakiwał mu, a po paru minutach na murawie o wszystkim zapominał. Strzały "z całej pety", powtarzanie w kółko tych samych, nieskutecznych zagrań, gubienie się na boisku, wybieranie złych rozwiązań w spokojnych sytuacjach czy po prostu: "nie wiem co robić, więc podam koledze". Nie będę wskazywał u których konkretnie piłkarzy to widzę, ale w stylu preferowanym przez Pochettino, czyli gry kombinacyjnej, technicznej, na jeden kontakt z wymianą pozycji, piłkarze MUSZĄ myśleć na boisku. Oczywiście, że większość zagrań to wytrenowane schematy, ale czasami o wyniku przesądza pierwiastek geniuszu, sławne "oczy dookoła głowy" - to jedno, nieszablonowe zagranie, które równie perfekcyjnie wykorzysta jego adresat zdobywając bramkę.

5) Pressing

To, co miało być wizytówką drużyny Mauricio Pochettino, to, co zawodnicy przejawiali w okresie przygotowawczym, nagle zniknęło wraz z początkiem rozgrywek ligowych. Tak naprawdę, dopiero teraz zawodnicy zaczęli skuteczniej naciskać na rywali, prowokując ich tym do strat i błędów. Inną kwestią jest jakość tego pressingu, niejednokrotnie bowiem rozpędzone Koguty były mylone jednym, niewielkim zwodem. Brało się to według mnie z tego, że bieg na rywala rozpoczynał się dużo wcześniej, na tyle wcześnie, że tenże atakowany rywal miał czas by spokojnie się rozejrzeć i nie tylko nie popełnić błędu, ale wręcz spokojnie zagrać do przodu powodując akcję swojego zespołu. Skuteczny natomiast jest pressing na krótkich dystansach, dosłowny "doskok" i jednoczesne odcinanie podań rywala do jego kolegów. Drugą kwestią jest natomiast poddawanie się presji przeciwnika. Śmiem wręcz stwierdzić, że obecna drużyna Tottenhamu (choć postęp niewielki jest) nie potrafi grać dobrze, kiedy przeciwnik ostro naciska. Bardzo łatwo i szybko pojawiają się wtedy błędy, dekoncentracja i paniczne zagrania oraz straty. Trener zapewne również to widzi i myślę, że treningi z grą na bardzo małej powierzchni jeżeli już nie są zintensyfikowane, to zapewne będą (oby ;) ).

To wszystko. Zapraszam do komentowania! Za ew. literówki, mimo sprawdzenia, z góry przepraszam.

Notka od redakcji: Tekst publikujemy oryginalnie, w takim stanie, w jakim użytkownik Sybrian przysłał go do redakcji. Nie wprowadziliśmy żadnych korekt. Zachęcamy innych użytkowników do podobnego zaangażowania.

Komentarze

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze

Autor: coys24 Wysłano: 30 grudnia 2014; 13:07

Grał na prawej bo nie mieliśmy żadnego nominalnego prawego obrońcy

odpowiedz
Autor: QueshYouTuber Wysłano: 30 grudnia 2014; 12:46

Ja bym jako minus dopisał stawianie niektórych piłkarzy na złych pozycjach. Dlaczego Dier gra zawsze na PO, skoro jest to urodzony stoper. Mógłby w kilku meczach zastąpić Fazio, któremu zdarza się wiele błędów. Na jego miejscu postawiłbym czasami Chadliego na ataku, albo cofnietym napastniku, bo jako skrzydłowy się po prostu marnuje. Nie ma takiej motoryki jak np. Routlege, czy Jarvis, więc ciężko mijać przeciwników skrzydłem.

odpowiedz
Autor: loko Wysłano: 29 grudnia 2014; 23:49

Stary szacun za przemyslenia oby wiecej i zeby nie bylo sa trafne i nie do konca oczywiste dla mnie ja tez nigdy nie bylem prosem ale uwielbiam pilke i ten zespol ale niektore zauwaz Twoje pozytywy kloca sie z negatywami,aale zaprszasz do komentowania we wlasciwy sposob :) pzdr

pzdr">odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 29 grudnia 2014; 19:42

Z syfu w jeszcze wiekszy syf? Powodzenia Wenger 2

odpowiedz
Autor: Lukaśiński Wysłano: 29 grudnia 2014; 19:24

Onet to bajka.

odpowiedz
Autor: Drakiur Wysłano: 29 grudnia 2014; 18:46

Onet głosi, że Pardew w CP.

odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 29 grudnia 2014; 18:24

Inwestor katarski to niech sobie będzie, ale nie chciałbym grać na Quatar Stadium ani mieć prezesa-szejka.

odpowiedz
Autor: coys24 Wysłano: 29 grudnia 2014; 14:34

Kurde, łysy byłby olany z tym sianem :D

">odpowiedz
Autor: coys24 Wysłano: 29 grudnia 2014; 14:30

No tak, nas chce finansować ta banda od PSG

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 29 grudnia 2014; 14:02

Bo "The game is about Profit" - DL

A jeśli ten od PSG zgodzi się finansować to DL zostaje bo mówią że więcej jak 25% innego klubu kupić nie może, wiec koryto zostaje to samo. DL pewnie ma już oczy jak 5 zł

odpowiedz
Autor: coys24 Wysłano: 29 grudnia 2014; 13:33

inwestor byłby na pewno dobrym rozwiązaniem a skąd to bez różnicy. Plany nowego stadionu są już od kilku lat i na pewno poczekamy jeszcze trochę zanim ruszy budowa. Wg mnie Poch to najlepsze dla nas rozwiązanie, wyniki póki co są, gra z czasem może będzie coraz lepsza ale czasem kur**** strzela co tu się dzieje. Z Levym będzie jak jest teraz. Sukces finansowy a nie sportowy.

odpowiedz
Autor: Komornik Wysłano: 29 grudnia 2014; 12:54

O jejku, a jeszcze nie tak dawno jak pozyskanie inwestora z Kataru było hańbą. Jak nas będą przez to postrzegać inni, przecież to kupione puchary, jak my będziemy patrzyć w oczy innym kibicom itp. itd.

I dalej dla mnie jest tajemną zagadką czym różni się inwestor z Kataru od inwestora z każdego innego zakątka świata. Lepszy ruski złodziej z który traciłby teraz miliony? To ten sam co wspiera PSG i Barke ale ludzie dalej płaczą że zostawi i kopnie w dupe.

Mnie to tam lata czy ktoś przyjdzie czy nie tak naprawdę, ale ciekawi mnie jedno, co powiedzą te prawilniaki jak inwestor przyjdzie z sukcesami :)) Chciałbym to zobaczyć.

Chciałbym to zobaczyć. ">odpowiedz
Autor: Underek Wysłano: 29 grudnia 2014; 03:36

"Kaboul, który poza meczem z Arsenalem siał większy popłoch niż katarscy inwestorzy?"
Już Cię lubię, uwielbiam takie porównania!

odpowiedz
Autor: Spurs Wysłano: 28 grudnia 2014; 23:02

Właśnie coś mi tu nie grało :-P

">odpowiedz
Autor: sajmi14 Wysłano: 28 grudnia 2014; 22:49

Ups :D

">odpowiedz
Autor: lucek8584 Wysłano: 28 grudnia 2014; 22:48

Ej dobra, bo 3 osoba piszę "Sybrian", a to jest "Sebrian" xD

odpowiedz
Autor: Spurs Wysłano: 28 grudnia 2014; 22:42

Świetny tekst,naprawde aż się chciało czytać,oby tak dalej Sybrian :-)

">odpowiedz
Autor: lucek8584 Wysłano: 28 grudnia 2014; 22:21

Bardzo miło się to czytało ;)

">odpowiedz
Autor: sajmi14 Wysłano: 28 grudnia 2014; 22:11

W stu procentach zgadzam się z Sybrianem. Szczególnie, jeśli chodzi o kondycje i wytrzymałość naszych zawodników. Wszystko było widoczne w dzisiejszym meczu:
-gramy na 4 frontach
-ostatni mecz dwa dni temu
-tylko trzy zmiany w porównaniu do meczu z Leicester
a i tak byliśmy lepiej przygotowani kondycyjnie niż MU. Brawo! :D

Zwróćcie też uwagę na nasz terminarz w styczniu. W Premier League, gramy kolejno: z Chelsea, Palace, Sunderlandem i West Bromem. 9 punktów to minimum! No i odwet na całej czwórce za wcześniejsze mecze z nimi. A jeśli chodzi o inne rozgrywki, to upragniony półfinał z Sheffield i FA Cup z Burnley. Coś wyczuwam, że styczeń będzie miesiącem Tottków! :D



Zwróćcie też uwagę na nasz terminarz w styczniu. W Premier League, gramy kolejno: z Chelsea, Palace, Sunderlandem i West Bromem. 9 punktów to minimum! No i odwet na całej czwórce za wcześniejsze mecze z nimi. A jeśli chodzi o inne rozgrywki, to upragniony półfinał z Sheffield i FA Cup z Burnley. Coś wyczuwam, że styczeń będzie miesiącem Tottków! :D ">odpowiedz
Autor: Wojciech Misiak Wysłano: 28 grudnia 2014; 21:51

Ręcę same składają się do oklasków. Brawo Sybrian, nic dodać, nic ująć!

odpowiedz
Sonda serwisowa

Graczem meczu z Brighton był:






pokaż wyniki
Zawodnik meczu
INTER 2:1 TOTTENHAM
Serge Aurier

Liczba głosów: 50%
Gole: 0
Asysty: 0
stat4u
Statystyki serwisu

Najnowszy użytkownik: Desormeauxse4
Strona istnieje od: 2045 dni
Użytkowników online: 1
Gości online: 74
Newsów: 5902
Lista online:

Partnerzy
serwisu
  • Tottenham3
  • Tottenham3
  • best gol

Fatal error: Cannot use [] for reading in /home/tottenha/public_html/95afa876a3ed293bab71e1a1a81136db/SeoPilotClient.php(394) : runtime-created function on line 18