» Na drodze zwycięstw: Tottenham - Liverpool
-
Koniec jest bliski. Chelsea - Tottenham.
-
Pierwszy z trzech finałów. Tottenham - Leeds.
-
Potrzebne 3 punkty. Aston Villa - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Grudniowy maraton ruszył na dobre. Po remisie z Manchesterem United, zwycięstwach z Fulham i Sunderlandem, na White Hart Lane przyjeżdża Liverpool.
Kilka słów o rywalu
Pierwsze miesiące dla podopieczni Brendana Rodgersa są wręcz wyśmienite. Kibice Liverpoolu już dawno nie czuli, że ich pupile są tak konkurencyjną drużyną dla wszystkich rywali w Premier League.
Ekipa z Anfield gra futbol bardzo ofensywny. Livepoolczycy zdobyli w 15 meczach aż 34 gole, co dobitnie ukazuje taktykę SUareza i jego kolegów. Wydaje się, że Liverpool jest na podobnym etapie co Tottenham - oba kluby myślą tylko o Lidze Mistrzów, odstawiając na półkę o nazwie "marzenia" mistrzostwo Anglii.
Pisząc o The Reds, nie można nie poświęcić jednego akapitu dla Luisa Suareza, absolutnie najlepszemu piłkarzowi Premier League w tym sezonie. To, co wyprawia Urugwajczyk jest niesamowite! Zdobył 15 bramek w zaledwie 10 meczach - pamiętajmy, że pierwsze pięć kolejek musiał opuścić ze względu na karę z poprzedniego sezonu za ugryzienie Branislava Ivanovicia.
Ostatnia forma: Zwycięstwo (4-1 z WHU), zwycięstwo (5-1 z Norwich), porażka (1-3 z Hull), remis (3-3 z Evertonem), zwycięstwo (4-0 z Fulham)
Co słychać na White Hart Lane?
Andre Villas-Boas, wbrew opinii większości ekspertów, jest przekonany, że Tottenham świetnie rozpoczął sezon. Portugalczyk podkreśla przed meczem z Liverpoolem, że zwycięstwo z The Reds sprawi, że Spurs będą mieli po 16. kolejce o cztery punkty więcej niż po tylu samo spotkaniach w poprzedniej kampanii Premier League. I ma rację, jest się z czego cieszyć, ponieważ forma zespołu z White Hart Lane wyraźnie zwyżkuje, a między piłkarzami rodzi się nić porozumienia.
Ważną informacją jest fakt, że na jutrzejsze starcie z Liverpoolem do dyspozycji wraca Vlad Chiriches. Ostatnio, w obliczu urazów Chirichesa, Vertonghena i Kaboula, dwójkę stoperów stworzył duet Capoue-Dawson. Oprócz Rumuna, do kadry powraca Danny Rose', który rozegrał45 minut w czwartkowy wieczór w Lidze Europejskiej przeciwko Anży Machczkała. Ciężko jednak spodziewać się, że Andre Villas-Boas od razu postawi na rekonwalescenta. Wydaje się, że bardziej realną opcją jest Kyle Naughton, który wystąpił od początku w spotkaniu z Sunderlandem.
Ostatnia świetna dyspozycja Lewisa Holtby'ego prawdopodobnie sprawi, że Niemiec znajdzie miejsce w podstawowej jedenastce kosztem Mousy Dembele. Z kolei czwartkowy hat-trick Roberto Soldado w Lidze Europejskiej powinien spowodować, że to Hiszpan, a nie Jermain Defoe rozpocznie mecz od pierwszej minuty.


Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Śmieszy mnie to jak czytam forum LFC, pewni siebie, niektórzy nawet uważają, że nie damy rady być w top4 i awansować do CL i jest grupka, która docenia Tottenham i szanuje przede wszystkim. Boisko zweryfikuje cele i marzenia. Niech Sandro zawojuje środek pola i pokaże kto jest prawdziwą bestią. Bardzo na niego liczę. Cóż, zobaczymy jaki będzie skład ale nie wyobrażam sobie dziś gry bez Sandro. COYS!!!
Ja wciąż mysle, ze Liverpool w koncu zacznie grac jak w tamtym sezonie. Nie mają szerokiej kadry i jak zaczna sie kontuzje to będa miec problemy. Mysle, ze to Spurs wygraja ten mecz i zbliżą się znów do top4.
Lloris - Walker, Dawson, Capoue, Rose - Dembele, Paulinho - Lamela, Holtby, Chadli - Soldado
Chciałbym taki skład:
Lloris
Walker-Capoue-Vlad-Rose
Sandro-Dembele
Lennon-Holtby-Townsend
Soldado
Myślę, że Dembele może dać więcej niż Paulinho. Dembele jest niesamowity, podziwiam go za jego umiejętności. Liczę na niesamowitą determinację i wolę walki i wygranie z LFC i pnięcie się w górę!
COYS!!!!
