» Daniel Levy do tablicy!
-
Plotki transferowe - wiosna 2026
-
Nowy rok, nowa jakość? Brentford - Tottenham.
-
Ostatni mecz w roku. Crystal Palace - Tottenham.
- zobacz więcej wiadomości
Witam w pierwszym odcinku " Daniel Levy do tablicy!", gdzie wcielę się w rolę surowego egzaminatora, oceniającego poczynania naszego prezesa. Levy rządzi Tottenhamem twardą ręką, jest w klubie władcą absolutnym. Ingeruje w transfery, zwalnia trenerów dla kaprysu i nadaje ton polityce klubu. Ciekawe, czy próbował kiedyś mieszać trenerowi wyjściową jedenastką... Jako, że Levy zdaje się nie odpowiadać przed nikim za swoje działania (o czym świadczy niedawna podwyżka, którą sobie przyznał mimo niezadowalającej gry Spurs), wcielę się w rolę oceniającego poczynania prezesa.
W pierwszym odcinku przyjrzymy się transferom dokonanym przez Tottenham w ostatnim letnim okienku transferowym. Sezon zmierza ku końcowi, po raz kolejny nie udało się osiągnąć upragnionego TOP4 (mimo, że szanse były naprawdę spore). Jak sprawili się nowi piłkarze Spurs, kto wzmocnił zespół a kto jest kolejnym Chiricesem? Oto moje subiektywne zestawienie.
Pierwsze letnie wzmocnienia Tottenhamu przyjechały na White Hart Lane z Walii. Levy pozyskał dwóch piłkarzy Swansea City. Na lewą obronę, najsłabszą formację w poprzednim sezonie, przyszedł Ben Davies. Młody Walijczyk kosztował Tottenham aż 11 milionów funtów, stając się najwyższym transferem Tottenhamu w tym okienku transferowym. Czy był wart tych pieniędzy?
Chociaż w przypadku piłkarzy w młodym wieku należy być ostrożnym w ocenach, w końcu cały czas się rozwijają, to jestem słonny stwierdzić, że pierwszy rok Daviesa w Spurs był nieudany. Rok wcześniej Ben rozegrał 34 spotkania w Premier League i tylko dwa razy wchodził z ławki. Poza tym grał od pierwszej do ostatniej minuty. W Tottenhamie wiedzie mu się znacznie gorej. Davies przegrał wyraźnie rywalizację z Dannym Rosem i tylko 8 razy wybiegał w wyjściowej jedenastce Kogutów. Lepiej było w Lidze Europy, w której Davies nie licząc jednego meczu z Besiktasem był podstawowym lewym obrońcą. W 9 spotkaniach LE zagrał 810 minut, czyli niewiele mniej niż uzbierał w 33 kolejkach Premier League. Jak zatem ocenić Daviesa? Ze sportowego punktu widzenia, transfer okazał się niewypałem. Ben nawet gdy grał, nie prezentował nic specjalnego, a przegranie rywalizacji z Dannym Rosem chluby nie przynosi. Z drugiej strony, po transferze Bena znacznie poprawił się wspomniany wcześniej Danny. Wydaje się, że rywalizacja dobrze wpływa na "Różę". Danny nigdy nie będzie moim ulubieńcem, ale różnica między trwającym a zeszłym sezonem jest bardzo widoczna. Daviesa oczywiście nie skreślam. Ma dopiero 22 lata i rozgrywa pierwszy sezon w nowym klubie. Do tego rozegrał z Burnley obiecujące 45 minut na środku obrony. Może warto dać mu szansę na tej pozycji w okresie przygotowawczym?
Drugim piłkarzem który trafił do nas ze Swansea jest Michel Vorm... i to kolejny transfer który budzi we mnie wiele pytań. Vorm to trzydziestolatek, a Tottenham zapłacił za niego aż 5 milionów funtów. Mundial wypromował wielu bramkarzy, między innymi Davida Ospine, Keylora Navasa czy meksykanina Ochoe. Czy warto było wydawać 5 milionów na rezerwowego bramkarza, podczas gdy młodszy Ochoa był dostępny z wolnego transferu? Jednak ostatecznie na WHL trafił Vorm i to na nim się skupmy. Od początku wiadome było, że Holender będzie bramkarzem numer 2. Pozycja Hugo Llorisa jest niepodważalna, a Brad Friedel powoli kończy karierę, więc w klubie uznano, że potrzebny jest rywal i zmiennik dla Hugo. Gdy klub ma dwóch bramkarzy prezentujących wysoki poziom, to zmiennik szanse dostaje w pucharach. Nie inaczej było z Vormem, który był bramkarzem Tottenhamu w COC i FA Cup. Szansę w Premier League dostał dopiero niedawno, gdy Kyle Walker przypieczętował fatalny sezon, wjeżdżając wślizgiem w Llorisa. Francuz wypadł ze składu i szansę dostał reprezentant Holandii. Trudno oceniać bramkarza po ledwie czterech spotkaniach, ale Vorm wstydu nie przyniósł, nic nie zawalił i radzi sobie co najmniej poprawnie.
Jednym z bardziej zagadkowych transferów było sprowadzenie Erica Diera. Rzadko zdarza się, aby młody Anglik trafiał do Premier League z ligi portugalskiej. Tak było jednak w przypadku Erica, który dorastał i uczył się gry w piłkę w barwach Sportingu Lizbona. Dier nie był oczywiście piłkarzem anonimowym, występował bowiem w angielskiej młodzieżówce, ale dla wielu kibiców był to duży znak zapytania. Szansę debiutu otrzymał już w pierwszej kolejce Premier League, w derbach Londynu na Upton Park. Silny przeciwnik, a do tego trudna sytuacja boiskowa po tym jak Kyle Naughton obejrzał czerwoną kartkę, to nie są wymarzone warunki do debiutu, ale Eric poradził sobie bardzo dobrze. Spurs zachowali czyste konto i to już byłby wymarzony debiut, ale Dier postanowił mocnym akcentem zakończyć pierwszy mecz w Premier League, dając Tottenhamowi zwycięstwo 1:0 golem w 93 minuci meczu. Kolejne mecze Dier spędził na prawej obronie, łatając dziurę po Naughtonie, ale prezentował się naprawdę dobrze. Zaufanie Pochettino stracił, gdy popełnił duży błąd w meczu z Newcastle. Do składu wrócił po trzech miesiącach i póki co nie zapowiada się aby Eric oddał miejsce w jedenastce. Ocena transferu? Najwyższa możliwa. Młody Anglik, niska kwota odstępnego i umiejętności pozwalające z miejsca wskoczyć do wyjściowego składu.
Benji Stambouli. Pamiętam reakcje towarzyszące jego transferowi, z których najczęstszą było "a co to za Pokemon?" . Montpellier nie jest najpopularniejszym zespołem wśród polskich fanów, Ligue 1 też nie jest ligą którą namiętnie bym obserwował, dlatego Francuz był dla mnie sporą zagadką. Kosztował niewiele, 4 miliony funtów i okazał się typowym średniakiem. W Premier League zagrał ledwie 10 razy, często nie mieszcząc się w kadrze meczowej Spurs. Jak wielu rezerwowych zawodników, najwięcej minut zaliczył w ramach Ligi Europy. Na pewno nie jest to zły piłkarz, ale czy taki właśnie piłkarz był Tottenhamowi potrzebny w walce o czołowe miejsca Premier League? Trudno powiedzieć co kierowało Danielem Levym gdy ten sprowadzał Stambouliego, zwłaszcza że w tym samym okienku klub opuścił Jake Livermore. Nasz wychowanek to ta sama pozycja na boisku, podobny wiek i podobne pieniądze. Czy warto było oddawać wychowanka do Hull aby zrobić miejsce dla Francuza? Ja śmiem wątpić, ale sytuacja Jake'a poruszona zostanie w kolejnym odcinku.
Ostatnim letnim wzmocnieniem Tottenhamu w lecie (transferu Yedlina nie oceniam z oczywistych powodów) był Federico Fazio. Nie przesadzę, jeśli powiem że to po Fazio kibice spodziewali się najwięcej. Argentyńczyk przechodził do nas jako kapitan Sevilli, którą poprowadził do zwycięstwa w Lidze Europy. Kupiony bardzo okazyjnie, bowiem Levy wykorzystał klauzulę wykupu i za 9 milionów funtów Fazio przeniósł się do Spurs. Debiut ligowy przypadł na spotkanie z Manchesterem City, który ostatnio mocno dziurawił defensywę Spurs. Wszyscy mamy w pamięci spotkania z City i bardzo chcieliśmy aby tym razem było inaczej. Fazio zawiódł całkowicie, kiedy w idiotycznych okolicznościach sfaulował Aguero. Czerwona kartka, rzut karny i koniec nadziei na korzystny wynik w spotkaniu z Obywatelami. Fazio odzyskał miejsce w składzie, ale Tottenham dalej tracił wiele bramek a Argentyńczyk nie był pewnym punktem defensywy. W 15 meczach z Argentyńczykiem w składzie tylko 3 razy udało się zachować czyste konto. Trudno powiedzieć, w jaki sposób Sevilla mogła wygrać Ligę Europy z kimś takim w składzie. Ja nie chciałbym oglądać go na White Hart Lane w przyszłym sezonie. Obrońca niepewny, elektryczny, nie radzi sobie z tempem w Premier League a do tego popełnia irracjonalne błędy. Ocena transferu może być tylko negatywna.
Na koniec warto dać Danielowi Levy'emu jeszcze jedną burę. Za bylejakość. Tottenham czwarty rok z rzędu w budżecie transferowym miał okrągłe 0 funtów. Środki na wzmocnienia pochodziły wyłącznie ze sprzedaży piłkarzy. Jest to dla mnie niezrozumiałe, Tottenham co roku zajmuje wysokie miejsce w tabeli, gramy w pucharach, mamy sponsorów... a mimo to od 4 lat Daniel Levy nie wyłożył ani funta na wzmocnienia. Co dzieje się z tymi pieniędzmi? W tym okienku transferowym ujemny bilans mają prawie wszystkie kluby. Oznacza to, że na prawach TV, umowach sponsorskich, biletach i innych tego typu aktywnościach zarabiają tyle, żeby przeznaczyć część pieniędzy na wzmocnienia zespołu. Nie uwierzę, że w Tottenhamie bilans zyskow i strat wypada gorzej niż w Crystal Palace które wydało w tym okienku prawie 30 milionów funtów, a zarobiło... 2.5. Hull, Everton, Leicester City, Queens Park Rangers - te wszystkei kluby były w stanie wydać ponad 20 milionów funtów na transfery nowych piłkarzy, podczas gdy Koguty, klub większy od każdego z wymienionych wcześniej, musi ciułać funty na wyprzedaży. Powtórzę się, ale nie wierzę w to, że klub nie ma możliwości wydawać więcej. A jeśli nie, to znaczy że Daniel Levy i cały zarząd są po prostu nieudolni i należałoby ich natychmiast zdymisjonować... Sam nie wiem co gorsze. Ta bylejakość powoduje, że Tottenham nigdy nie zrobi kroku do przodu. W zeszłym roku można było sprowadzić Memphisa Depay'a. Owszem, trzeba byłoby się liczyć z wydatkiem kilkunastu milionów funtów. Teraz jednak Depay notuje kolejny fantastyczny sezon. 27 meczów, 20 goli i zainteresowanie firm takich jak United, PSG czy Bayern. Z nimi nie mamy szans konkurować, a gdyby Levy zaryzykował, dziś Depay cieszyłby nas swoją grą. Drugi przykład to Morgan Schneiderlin. Tutaj prezes Tottenhamu zasługuje jedynie na krytykę. Francuz chciał przenieść się do Tottenhamu, walczył o to by trafić na White Hart Lane, ale co z tego? Levy zabrał się za negocjacje dopiero, kiedy So'ton wyprzedało już pół składu i Tottenham nie miał szans nic im zaoferować. Święci byli w komfortowej sytuacji, mieli bardzo dużo pieniędzy i nie musieli sprzedawać Francuza.
Za okienko transferowe 2014/2015 Daniel Levy otrzymuję ocenę niedostateczną z plusem. Jeden Eric Dier to za mało nawet na ocenę dopuszczającą. Nie licząc Erica, nowe nabytki nie wniosły wiele do gry Spurs i nie odgrywają znaczącej roli. Do tego w klubie dalej są, bo nie udało się ich pozbyć, tacy piłkarze jak Adebayor. W szerokiej kadrze Kogutów jest wielu niepotrzebnych, przepłaconych piłkarzy. Jeśli plotki o tym, że Levy podyktował Besiktasowi zaporową cenę za Kaboula są prawdziwe (przypomnijmy, że Kaboul od listopada nie rozegrał ani minuty w lidze) i zamiast mieć w kieszeni kilka funtów, mamy kolejnego rezerwowego na kontrakcie... to cóż, cały Daniel Levy. Ważne, że on ma dobry humor. W końcu niedawno przyznał sobie podwyżkę i obecnie zarabia ponad 2 miliony funtów rocznie.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać komentarze
Davis? Rose kontuzja?
Tak wiem, że z Bilbao jest trudno i że połowa europy bije się o Laporta, ale kiedyś były takie plotki, jako bylibyśmy nim zainteresowani, poza tym warto mieć marzenia, a takie są moje. ![]()
A z tym Lamelą to może i złe porównanie, bo i jest młody, nawet się cieszyłem jak przychodził. Ale teraz bardziej cieszyłbym się jego grą w Romie.
http://twosources.blogspot.com/ swietne kupony trafione i umieszczone na blogu w postaci skanow ! na dzis kurs 65 i 10 dostepne!
ja tam bym się raczej wkurwił, gdybyśmy to jednak my kupili Gundogana za 22mln... obecnie to jest wart max 15. Przed kontuzją wymiatał, ale teraz to jest przeciętniakiem
kupować gracza bez formy za taki hajs? United może sobie na to pozwolić, my nie.
Właśnie przeczytałem na sky sports, że niby muly kupują gundogana za ile? 22mln nosz ***** mać, rozumiem mamy mniejsze szans, bo historia itd ale ***** 22 mln gundogan 30 mln Lamela ja ppitole... to świadczy o nie udolnosci naszych kochanych właścicieli i bambiniego. Mam nadzieje, ze Levy odkupi swoje grzechy i kupi sznederle/Cabaye (nie pogardzilbyn oboma) , Laporta i jakiego skrzydłowego.
Przypadkowo wyszło, ze wypisalen samych Francuzów.
Doczytałem teraz (aczkolwiek kto gÓwno czyta ten gówno wie), że w 2017 na Olimpijskim mają się odbyć lekkoatletyczne mistrzostwa świata a to oznacza, że bieżnia jednak musi pozostać.
Źródło: http://wyborcza.pl/1,91446,17355255,Grupa_Vinci_bedzie_zarzadzac_Stadionem_Olimpijskim.html
Nie wiem czy mój znajomy ma rację, nie mam czasu by szperać po necie. W kontekście naszych starań o Olimpijski to nieistotne, bo gdy wnioskowaliśmy o stadion to naszym założeniem była likwidacja bieżni a dla WHU bieżnia mogła być. A przy wyborze operatora stadionu miało to znaczenie, bo docelowo na tym stadionie miały się odbywać również np. imprezy lekkoatletyczne.
Tottenham walczył o Olimpijski, tyle, że był mniej układowy niż West Ham. Spurs chcieli m.in. likwidacji bieżni, WHU było gotowe ją zostawić. Jakie ma to znaczenie dla oglądania spotkania z trybun wie chyba każdy średnio rozgarnięty. Inna sprawa, że wg mojego znajomego (kibica Młotów) bieżni ma jednak ostatecznie nie być. Poza tym Olimpijski był lepszą opcją dla WHU z uwagi na położenie (wschodni Londyn). Z perspektywy kibica w kapciach w Polsce to bez znaczenia, dla ludzi mieszkających w północnym Londynie drastyczna zmiana lokalizacji stadionu to już grubsza sprawa.
No tylko że dzierżawa to inna w ogóle umowa. Wtedy stadion nie jest twoją własnością tylko przysłowiowo ciągle jestes na walizkach. Tak na dobrą sprawę to ja sam się zastanawiam a cholere ten nowy stadion? Hajs się nie zgadza? Bedzie te 20k miejsc więcej. Póki to zacznie na siebie zarabiać to dawno już będzie nowy prezes xD Nie wiem czy to jest potrzebne. Taki Juventus zbudował sobie gówno o 5k miejsc większe od naszego WHL i jak widać wystarcza.
dokładnie Komornik, też mnie to zastanawia... zastanawia mnie również, dlaczego buduje nowy stadion, a nie modernizuje obecnego. Co będzie z WHL? parking z niego zrobi? no *****aa, fuck logic normalnie ![]()
To nasuwa się pytanie że skoro dzierżawa jest tańsza od budowy to dlaczego on nie wziął tego Olimpijskiego? Bo opcja była że mogliśmy się przenieść tam. I bez jebania z firmami które nie chcą odsprzedać działki itp.
I że niby od lat Levy odkłada hajs który zostaje z praw telewizyjnych i transferów i innych źródeł na nowe WHL? Trzymajcie mnie. Nam ten stadion odbije się czkawką tak że będziemy na poziomie Stołków. Bo to że anale robiły małe transfery i im to wychodziło to nie znaczy że łysemu wyjdzie. Widac jaką on ma smykałkę do tego. Za ile Lewis kupił klub? Słyszałem pewną sumę ale wydaje się nieprawdopodobna.
@przemcio
A popatrz na transfery Arsenalu zanim przyszedł Ozil. Brali piłkarzy za darmo a jak kupili to za maks 15-20 milionów. A jak już uregulowali budżet po budowie stadionu (co trwało kilka lat) to zaczęli kupować świetnych zawodników za duże pieniądze. Ozil, Sanchez, nawet dali aż 15 milionów za stopera z Villareal, który wogóle nie gra, już nie oszczędzają. Przygotujcie się na to, że Tottenham jeszcze kilka lat PO BUDOWIE stadionu będzie musiał odliczać grosz do grosza.
On po prostu chce robić siano i wyprowadzać je z klubu. Klub to narzędzie do robienia pieniędzy. Będziemy tworzyć gwiazdy, sprzedawać za ciężkie siano, pewnie będzie tak z Llorisem i Eriksene, a w zastępstwo jakieś przygłupy. On planuje stadion od kilku lat i pewnie dopiero za kilka lat to ruszy. Levy jest najważniejszy tu. Miejsce dla nas to 5-6 i LE. Choć w tym sezonie była szansa na Top4. Co roku będzie tak samo
Ale spójrzcie na to z dalszej perspektywy. Koleś jest prezesem klubu, klubu dość sporego z dużym obrotem pieniędzmi. Jako że jest biznesmenem traktuje ten klub jak pani Wiesia swój sklep mięsny... Przecież jako ktoś kto zajmuje się krążeniem monet w przyrodzienie chce pozwolić na to żeby wydać więcej niż zarobi na transferach. Facet chce gromadzić kasę i może ma jakieś większe plany co do tej kasy
takie pierdolenie... West Ham też się wziął za przebudowę stadionu olimpijskiego, który mają pod dzierżawę, a transfery robią normalnie. Nie pierdolą się na równiutki bilans ,,na 0" jak nasz Łysy
Bo Tottenham to taka maszynka do robienia kasy. Podjudziła mnie informacja sprzed kilku dni jakoby Levy sam sobie dał podwyżkę. Niby ***** za co? Żyd jebany żałuje na kase dla zawodników a dla siebie to nie. Ten facet nie umie dysponować pieniędzmi. W większości załatwia nam jakies półśrodki a nie zawodników którzy mieliby przyczynić się do sukcesu zespołu. Dla niego sukces to sukces finansowy. "The game is about profit". On idzie w ilość a nie jakość, zreszta ***** on wydawał po 30 baniek i to nie dało efektu. Dla mnie wystarczający dowód żeby się nie wpierdalał w te kwestie (no bo już o jego odejściu to nie ma mowy a jak odejdzie i tego doczekam to będzie dla mnie większe osiągnięcie niż zdobycie jebanego top 4) razem ze swoim siwym Jezusem z Romy. Dopóki ten człowiek jest w tym klubie, dopóty my wyżej nie skoczymy jebanego 5 miejsca. Nie z nim, nie z jego podejściem do finansów i nie z jego podejsciem do menagerów. O transferach zostało powiedziane wszystko.
Obrazek do tego tekstu powinien wyglądac tak:
http://i.dailymail.co.uk/i/pix/2014/03/16/1394982271940_lc_galleryImage_Tottenham_Hotspur_support.JPG
Jesteśmy w finansowej dupie. Nakupował nam c***ni, naobiecywał top 4 zawodnikom takim jak Lloris. Ten zaraz odejdzie, w jego ślad pójdzie Vertonghen (którego mi zreszta w ogóle nie szkoda). Budujemy stadion i co on myśli? Przejebaliśmy ostatnie lata w pogoni za mrzonkami i to przez swoje frajerstwo. O ten sezon to był ostatni z możliwych dzwonków na wskoczenie do top 4 w najbliższych latach. Teraz będziemy ze Stołkami grać o pierwszą 10. Ja to mam wyjebane w najbliższe okienko transferowe. Nie będę niczego śledził bo to jest daremne. Znowu gówna nakupuje i będzie pierdolenie o czwórce.